Muzeum Kawy

Muzeum kawy znajduje się niewiele ponad sto kilometrów od Tychów, w słowackiej miejscowości Krusetnica. Na miejscu zobaczyliśmy miliony ziarenek kawy!? Tak, dobrze czytacie – zobaczyliśmy! Zapraszamy do wpisu:)

Wycieczka do Muzeum Kawy jest doskonałą propozycją na jednodniowy wyjazd, szczególnie jeśli mieszkacie niedaleko od granicy. My do Korbielowa, do przejścia na przełęczy Glinne, mamy jakieś 70 km. Zatem to niemal rzut beretem. Muzeum Kawy jest o tyle intrygujące, że jest chyba jedynym takim w okolicy. Składa się z dwóch budynków. W pierwszym kupuje się bilety (4 euro), degustuje kawę (do wyboru między innymi espresso, parzoną w piasku) i zwiedza ostatnią z ekspozycji. My wybraliśmy ten drugi wariant kawy. Zamiast cukru – karmel.

Jako ciekawostkę powiemy, że nasza kawa przygotowana była w jednej z kilkudziesięciu na świecie (ta mająca numer 53) pażarce do kawy (zdjęcie 2).

Trunek jest przepyszny, aromatyczny i wcale nie trzeba mleka:):). Kawa przybyła do Europy między innymi z Kolumbii, Hondurasu, Meksyku i Peru. Po degustacji pojawia się dylemat: jak teraz wrócić do picia rozpuszczalki z Auchan, kiedy usta zaznały smaku jednej z powyższych? 🙂 W sklepiku można kupić 250 gramowe paczki w rozsądnej cenie od 7-9 euro. Oprócz tego dla turystów są kubeczki, młynki, książeczki o trunku itp.

W drugim budynku, na dwóch poziomach znajdziemy skrótową historię kawy oraz tego miejsca, które powstało z fascynacji czarnymi ziarenkami. Niech zaciekawi was czym „oklejone” są ściany? Otóż ziarenkami kawy: surowymi, wysuszonymi i wypalonymi, wykorzystanymi w kolejności ich barwy od najjaśniejszej po najciemniejszą. Stworzono z nich różne wzory, w tym mapę świata oraz portret autora największej ilości książek o kawie, który mieszkał przez 20 lat w Ameryce Łacińskiej. Ziarenek jest bagatela 4,5 miliona… Kawową ścienną mozaikę wpisano do Księgi Rekordów Guinessa. To 107 m2 czystej kawy. Przez 4 lata układało ją 250 wolontariuszy.

W muzeum jest ponad 600 eksponatów związanych z parzeniem kawy. Obejrzymy przepiękne historyczne młynki (ponad 250), zapażacze, filiżanki, czajniczki, imbryczki… Ciekawskiemu oku nie umkną próbniki z ziarenkami w zależności od stopnia ich wypalenia. A ten przekłada się na jej smak od lekko owocowego przez czekolady po najbardziej znany. Zobaczymy też papierowe i metalowe zarówno opakowania, jak i reklamy. Piękne są stare kasy sklepowe. W jednym z kątów muzeum są worki z juty, w których transportuje się ziarna. Chodzi o to, by skarb nie nabrał wilgoci. A co ciekawe – sam proces suszenia pestek wynosi kilka miesięcy i to w miejscu ich zbioru, na słonku. Natomiast już w tutejszej kawiarni palenie kawy trwa około 30 minut w temp. od 180-250 stopni. Jest ona mieszana do czasu otwarcia łupinek w sprzęcie na zdjęciu nr.2.

I jak Wam się podoba? My jesteśmy zafascynowani tym miejscem:) Aha – bardzo sympatycznej pani przewodnik dziękujemy za oprowadzenie po obiekcie:)

Adres:

Krusetnica 131

Słowacja

www.oravakafe.sk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *