-Wyjście jest na wprost ! – mówi starszy, niemiecki ochroniarz w Muzeum Higieny, kiedy spytałam czy prezentowane na wystawie „Freedom” obrazy to wdzięczne kopie, czy może oryginały. Honor pracowników tej instytucji ratowała pracująca na recepcji Polka. Angielski wydawałoby się jest światowym standardem, ale nie pierwszy raz w Niemczech okazało się to złudą.
Muzeum Higieny w Dreźnie nas pozytywnie zaskoczyło. Jeśli ktoś lubi biologię, anatomię, ciekawi go człowiek i wszystko, co jest z nim związane – będzie zachwycony. Nie trzeba być medykiem, by odnaleźć się w tym miejscu. Na tej wystawie wszystko jest bardzo prosto opisane i pokazane. Są tam między innymi modele anatomiczne ukazujące układy: kostno-mięśniowy, nerwowy czy krążenia, jak również wielkie organelle komórkowe lub narządy w tym mózg. Dodatkowo jest możliwość zrobienia własnych eksperymentów jak np. chodzenie po ruszającej się powierzchni, pisanie wprawioną w drżenie ręką i inne.
Wszystko to pozwala zrozumieć magię , jaka dzieje się każdego dnia w naszym ciele.

Stare sprzęty medyczne np. do lewatywy, aparat podciśnieniowy służący kiedyś do leczenia mukowiscytozy, zabytkowe przybory do robienia zastrzyków,

aparat do RTG, a także ortezy, protezy pokazują jaki wielki krok do przodu zrobiła medycyna.


Uzupełnieniem wystawy są tematy około tematyczne jak np.: dieta, zdrowy tryb życia a także egzystencja w otoczeniu zwierząt lub z innej strony rozwijanie pasji przez człowieka. Wydaje nam się, że ta wystawa składa się z wielu przedmiotów z dawnego Muzeum Anatomii, które zwiedziliśmy ponad dekadę temu.
Freedom z Wałęsą w tle
Druga wystawa dotyczny wolności szeroko rozumianej, szczególnie w kontekście Europy, ale i ważnych wydarzeń lub postaci z całego świata. Zarysowano dość wyraźnie wątek polskich przemian. Bardzo jednak standardowo: Wałęsa, strajki lat 70., JP2, ale i portret Piłsudskiego namalowany przez Malczewskiego. Oto filmik:
Trzecia wstawa dotyczy odbierania świata zmysłami i głównie skierowana jest do dzieci. Tu ciekawe wrażenie robią złudzenia optyczne a szczegolnie korytarz z lustrami.OTO LINK do filmiku. Ta część wyjazdu była naszym pomysłem w czasie, kiedy grupa zwiedzała operę drezdeńską.
Stare, ale nowe
Niezwykłe jest stare miasto. Katedra, Opera Sempera, pomnik króla Saksonii Jana Wettyna, muzeum Zwingera z galerią obrazów wielkich mistrzów oraz stary zamek z historycznym pochodem władców Saksonii na bocznej ścianie.

Pamiętajmy, że Drezno zostało podczas drugiej wojny światowej zbombardowane i niemal w całości zrównane z ziemią podczas tzw. nalotów dywanowych. Amerykanie i Brytyjczycy nie mieli skrupułów. Po wojnie misternie odbudowano zabytkowe budynki.
Wykorzystano kamień, który chłonie zanieczyszczenia z powietrza. Dlatego odnosi się wrażenie, że domy są starsze niż w rzeczywistości. Style jakie rozpoznacie to głównie neoklasycyzm oraz neobarok. OTO LINK do kolejnego filmiku ze starego miasta.

Jeśli katedra będzie zamknięta, to nic straconego. Wejdźcie do położonego niedaleko kościoła Marii Panny / kościoła Mariackiego , uznawanego za symbol miasta.OTO LINK do filmiku że środka . Jest przepiękny, bogato zdobiony. Jego wnętrze przypomina nam bardziej salę operową niż obiekt sakralny.

Warto też wejść na Most Augusta , prowadzący do nowego miasta. Z niego oraz z drugiego brzegu Łaby przepięknie widać panoramę miasta.

Musztardowy Trabant
W nowej części Drezna są przynajmniej dwa warte odwiedzenia miejsca. Pierwsze to mleczarnia, wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa ze względu na niesamowite wnętrza. Okrzyknięto ją najpiękniejszym sklepem mlecznym na świecie. Kupicie w nim sery regionalne, produkty z mleka w tym kosmetyki – akurat z gdańskiej Ziaji…

Ale poza strawą dla ciała jest i uczta dla ducha pod postacią warstwy wizualnej sklepu. Nie chodzi o „cudnej urody” sprzedawczynie, ale o neorenesansowe kafelki na ścianach. Odpowiadają one historię braci Pfund – czyli założycieli tego miejsca w 1892 roku.


Oprocz tego są na nich motywy roślinne, zwierzece albo przerażające gęby. Zajmują one powierzchnię 247,9 m². Płytki od Villeroy & Boch są ręcznie malowane. Co stanowi ich bardzo mocny walor. Adres sklepu: Bautzner Str. 79.
Praktycznie obok jest mini sklep z musztardami. Smakowe przysmaki z gorczycy mają kuszące nazwy np. nawiązujące do erotyki, ale nie tylko. Bo -podchwytliwie zapytam – z czym kojarzy się skarb niemieckiej motoryzacji? Oczywiście, że z Trabantem. Zatem „Trabi” nazywa się jeden z produktów sklepu. Ma jasno turkusowy kolor, który młodszemu pokoleniu łączy się z lodami smerfowymi. W rzeczywistości jest na bazie majonezu o lekko pikantnym smaku.
„Pałac na wodzie”
Moritzburg – to barokowy pałac zbudowany w 16 wieku dla saksońskiego księcia Moritza. Był on jego myśliwską rezydencją. W środku, jeśli wierzyć internetom, ściany wyściełane są pozłacaną skórą.

Natomiast w jadalnii jest największa w całym domu kolekcja poroża. Obecnie w pałacu jest remont. Nieopodal polecamy fajną knajpkę, spod której niej po pobliskim terenie można przejechać się bryczką.

Popołudnie natomiast spędziliśmy w winnicy Schloss Wackerbarth. Znajduje się ona niedaleko Drezna. Zajmuje obszar 40 hektarów. Produkuje się tam lokalne wino z zawartością alkoholu i bez, jak również wina musujące. Można tu dojechać pociągiem linii 4.

W przyległym miasteczku o nazwie Radebeul mieszkał Karol May, autor przygód o Winnetou. Tu także znajdziecie grób pisarza. Wizyta w winnicy, to nie tylko poznanie jej historii , degustacja wina, ale i obiad w tamtejszej wykwintnej restauracji.

Porcelanowa inwestycja
Manufakturę Porcelany w Miśni polecamy szczególnie osobom, które chcą poczynić inwestycje. Bowiem figurki te są dość wartościowe. Ich koszt waha się od kilkudziesięciu ( bliżej 100 euro za kubeczek) do nawet kilkudziesięciu (i więcej) tysięcy euro. Dla zwiedzających, bynajmniej grup, zaproponowano obejrzenie krótkiego filmu o historii fabryki oraz zasadach produkcji.
Następnie przeszliśmy przez trzy pomieszczenia, w których pracownicy na naszych oczach wykonywali poszczególne etapy pracy. W tym czasie z głośnika płynęła instrukcja. Najciekawsze było jednak przed nami. Czyli zwiedzanie sklepu i muzeum.

-Nie boisz się tu pracować – pytam sprzedawczynię, która jak się okazuje jest Ukrainką.
-Jasne, że się boję. Przecież tu są bardzo wysokie ceny – dodaje, smiejąc się , szczupła długowłosa brunetka.

Te cudeńka są przeróżne. W stylu klasycznym i nowoczesne; duże i maleńkie, białe i kolorowe; ułożone w komplety, jak i stanowiące osobny kontekst. Twórcy niektórych mieli też poczucie humoru, co widać na półkach. Obok postaci ludzi i zwierząt jest tam też zastawa stołowa, piec kaflowy, a nawet tablice nagrobne…

Miśnia – Misena – była ostatnim punktem naszego wyjazdu. Niewielki i uroczy rynek jest typowy dla małych i starych miasteczek.
Dzięki serdeczne fantastycznym lokalnym przewodnikom oraz naszej pilot, pani Justynie. Pozdrowienia dla równie miłego kierowcy, pana Krzysztofa;)
Do zobaczenia gdzieś i kiedyś.
Alicja Badetko
Organizator BP Tęcza z Bielska Białej.
Inne nasze teksty o Niemczech:
