Czemu nie dziwi nic?

Pani mąż ma rację . W Niemczech, w małych prywatnych sklepikach, rzadko można zapłacić kartą. Nie wiem, dlaczego tak jest. Może ludzie boją się terminali i nie umieją ich obsługiwać, albo chcą mieć gotówkę w ręce. Niemcy to środek Europy. Wszędzie na około płaci się kartą, a u nas bywa z tym problem – mówi wysoki lecz korpulentny blondyn, handlujący w jednym z dortmundzkich sklepów. U niego można kupić wszystko za kilka euro od szalików i czapek po tandetną biżuterię typu Fashion Jewellery.

Do Dortmundu przylecieliśmy kilka minut po 8:00 rano. Było zimno i a niebo lekko zachmurzone. Autobus do centrum miał odjazd za 50 minut, bowiem kursy są o pełnych godzinach. Bilet kupiliśmy w specjalnym automacie przy wyjściu z lotniska. To ważne, bowiem u kierowcy płaci się tylko gotówką, a automat daje jeszcze opcję karty. Nawet nie wiecie, jakie było zdziwienie kilku osób, które biegiem wracały po wydruk z maszyny. Dortmund nie zachwycił nas ani architektonicznie, ani też zachowaniem ludzi.

Są oni za bardzo zdystansowani, a do tego niechętni do posługiwania się j. angielskim. Nawet jeśli pracują w restauracjach, czy w recepcjach muzeów. Na ulicach nie ma koloru. Mnóstwo ludzi ubranych jest na czarno, szaro, brunatno czy granatowo. Bez polotu, smutno czy wręcz ascetycznie.


Natomiast w samym mieście sporo budynków jest albo odbudowanych z zachowaniem wcześniejszego stylu (świetnie odnowiona secesja), albo architekt miał szalone pomysły. Fajne jest dobudowanie do budowli starej nowoczesnych elementów, które ją na swój sposób chronią. Przykładem jest urząd miasta. W mieście, w jego centrum jest sporo drzew konsekwentnie posadzonych wzdłuż ulic lub na miejskich placach. Patrząc na obwody, głównie Platanów, mają po kilkadziesiąt lat.

Zabici górnicy

Dużo śladów górnictwa zobaczycie w mieście. Od zabytkowego cmentarza z między innymi grobami ludzi znaczących dla tutejszego przemysłu wydobywczego, przez już uliczne rzeźby górników po fragment obudowy kopalnianego chodnika przy KeiserStraße. Ciekawym miejscem jest wspomniany stary cmentarz wschodni, gdzie leżą osoby ówcześnie znaczące dla miasta i regionu.

 „Pochowane jest tu pokolenie założycielskie rodziny Hoesch, wieloletnich właścicieli jednej z największych niemieckich firm stalowych. Projekt grobu ważnej firmy budowlanej Caspara Heinricha Jucho (pole 13) pochodzi z Wystawy Światowej w Paryżu w 1898 roku. Jednym z ostatnich zachowanych żeliwnych nagrobków w Westfalii jest krypta rodziny Bäumerów z żelazną wyrobą w stylu secesyjnym (pole 3)”.*

Znajdziecie tu wspomniane krzyże upamiętniające zabitych podczas eksplozji gazu w kopalni Kaiserstuhl I  w 1893 roku. Nie powinno to dziwić, przecież znajdujemy się w Zagłębiu Ruhry, regionie podobnie jak Górny Śląsk kojarzonym z przemysłem. W innym miejscu ze smutkiem patrzy w dół Otto Taeglichsbeck 1838-1903) Kapitan górnictwa i dyrektor Urzędu Górniczego w Dortmundzie.

Rzeźba jego postaci ma niecałe 2 metry i odzwierciedla charakter jegomościa. Groby są w przeróżnym stylu. Mało tu typowych , jak u nas, grobowców. Czasem to tylko kamienny słupek w wyrytym imieniem. Przy kilku rodzinnych pomnikach stoją kamienne postaci kobiet, uginające się pod ciężarem bólu… Obok każdego ważnego grobu jest tabliczka z informacją o historii człowieka w nim spoczywającego. Na ten cmentarz trafiliśmy przypadkiem, wracając z muzeum samochodów „Youngtimer museum” przy ulicy Halle 77.

Niemiecka „Beka”

Niemiecki – polski , to takie podobne języki!” – mniej więcej tak zareagował Roman w muzealnym sklepiku, witając się z pracującą tam młodą Polką. Pani Stella wpuściła nas do raju niemieckiej motoryzacji.

Nie powaliło nas to miejsce, ale miło było wzrok zawiesić na „zabytkach” takich jak np.: Audi 50, Ford Fiesta 11x, BMW e30 318 is, Mercedes s123 kompressor, BMW 02, Opel Rekord p2 20 16V i innych.

No dobra, dech mi zaparły nieco Yasins Merceses w202 dtm umbau, Toyota Supra, czy czerwony opływowy Opel stojącym obok Subaru. Jest niziutki, opływowy, zatem zasłaniają go inne, postawne samochody, w tym ukochany przez taksówkarzy Mercedes zwany pieszczotliwie „Beką”.

Po zwiedzeniu innych takich miejsc w Polsce i poza naszym krajem (np. w Brukseli), to muzeum jest niczym ich ubogi krewny. Nie wiedzieliśmy, które z zaparkowanych na zewnątrz samochodów są muzealnymi eksponatami, a które należą do pracowników, jak choćby hybrydowy Citroen… Zdradzał to chyba tylko brak tablic.

Zresztą tu jest ciekawie rozwiązana kwestia rejestracji i wyrobu blach. Za kilka euro można to zrobić w specjalnych punktach położonych wcale daleko od centrum. Na jednej z reklam widniała cena 5 euro… Kolejne muzeum samochodów jest nieopodal.

Niestety w poniedziałek było zamknięte, jak większość tego typu miejsc, ale i kościołów… Z tej okolicy widoczna jest wieża telewizyjna, inny kluczowy punkt miasta. Kolejnym jest muzeum niemieckiej piłki nożnej.

W szatni z Klose

Znajdziecie je bardzo prosto, ponieważ jest naprzeciw dworca kolejowego. Nie jesteśmy fanami footballu. Nie porywają nas mecze, chyba że gra Holandia. Ale muzeum robi wrażenie. Jest w dużym stopniu multimedialne. Bardzo fajnie rozplanowano przestrzeń, w formie wysp z ciekawostkami.

Przeszklone regały wypełnione są: proporcami, plakatami, zdjęciami czy wycinkami z gazet, ale znajdziecie też szaliki klubowe, koszulki, rękawice bramkarskie, zabytkowe buty, piłki pochodzące nawet sprzed pierwszej wojny światowej, a do tego dres z czasów DDR (kraju, którego już nie ma), koszulkę z lat 30 z żydowską gwiazdą…

Niemiecki sport był także elementem propagandy, o czym świadczy jedno ze zdjęć, na którym drużyna wykonuje rzymski salut. To miejsce jest także historią futbolu kobiecego, co pokazuje kilka artefaktów w postaci zdjęć.

Ciekawymi pamiątkami są piłki oraz trofea zwycięskie zdobyte przez niemiecką reprezentację podczas mistrzostw świata, fotosy z kluczowych momentów niektórych meczy np. z Niderlandami, rozkłady ustawień na boisku podczas wspomnianych spotkań mistrzowskich.

Jest tam tez polski akcent. Już w szatni znajdziecie zdjęcie 5 letniego Mirosława Klosego z czasów, kiedy kiedy grał w drużynie dziecięcej.

Natomiast na drugim piętrze, w tzw. „Panteonie chwały niemieckiej piłki nożnej”, jest jedną z postaci pojawiających się na ścianie z projektora. Kilka polskich nazwisk także przewinęło się przez niemieckie kluby oraz reprezentację narodową. Zostali oni wymienieni na ścianach muzeum. Nie zabrakło również zdjęcia Roberta Lewandowskiego w galerii obecnie najlepszych piłkarzy UEFA.

W muzeum jest generalnie ciemno. Światła pochodzą z podświetlanych regałów, ścian z pamiątkami, subtelnych lamp np. ze zdjęciami VIP-ów, jak Angela Merkel. Największe na tym piętrze wrażenie robi ogromna piłka nożna, w około której są pamiątki, a co jakiś czas odbywa się projekcja w kinie 3d. Gdzie się nie stanie słychać głosy komentatorów meczów.

Można także ich odsłuchać indywidualnie, siedząc w specjalnych fotelach. Jest to miejsce wzruszające, budzące emocje bardzo pozytywne. Niemcy mają prawo być dumni nie tylko z reprezentacji, ale jeszcze z innego miejsca – Graben Kirche w którym jest cmentarz…

Grób Kochanej Pani i żebracy

Kolumbarium powstało chyba w 2010 roku. Ludzie nie protestowali. W takim kawałeczku stołu (20cm/20 cm) w głąb jest miejsce dla dwóch osób. To był kiedyś kościół katolicki, ale pochowane w urnach osoby są z różnych wyznań. Dziś tu tylko odprawiane są msze, za ludzi tu pochowanych. I tak… masz racje, jest to wygodne miejsce dla rodzin, mogących tu przyjść, nawet jak pada i jest zimno – tłumaczy mi starszy pan, który przyszedł odwiedzić swoją żonę.

Kościół katolicki pw. Kochanej Pani zbudowany jest w stylu neogotyckim (1881-1883). Jest w środku bardzo ascetyczny, surowy, ale jako jeden z niewielu ma kolorowe witraże (o tym też piszemy dalej). W prezbiterium poustawiano jasno żółte ławki. Natomiast w nawie głównej na czarnych, może metrowych prostokątach , niczym talerzyki na stole do święcenia wielkanocnego, poustawiano malutkie wazoniki z kwiatami i niewielkie znicze, lampki czy wkłady do nagrzewaczy. Stoją na kamiennych tabliczkach z imieniem i nazwiskiem, czasem wyrytym lub ustawionym w ramce zdjęciem portretowym nieżyjącego. Imię , nazwisko, może jakaś krótka adnotacja lub wzorek.

Wychodząc z kościoła mamy

inny świat.

Ostrożnie mija nas uterenowiony Opel. Straż miejska robi zdjęcie źle zaparkowanego samochodu. Ktoś się spieszy może do pracy, może po dziecko do przedszkola. Przecież to prawie centrum miasta, gdzie toczy się normalne życie. Życie nie zawsze kolorowe, bowiem na ulicach Dortmundu widać bezdomnych, śpiących nawet pod drzwiami świątynnymi, przykrytych kołdrami z IKEA oraz medycznymi, srebrnymi cieniutkimi płachtami. Żebracy są w różnym wieku i płci, z widocznym kalectwem lub na klęczkach bezgłośnie domagają się jałmużny. Dzieci wchodzą niezauważalnie do knajpek. Podchodzą do siedzących i bezczelnie wyciągają ręce w geście o pieniądze. Od małego uczą się bezradności, cwaniactwa oraz faktu, że nie uczciwa praca , a żebranie będzie ich sposobem na życie. Przecież to prostsze. Pamiętajmy, że miasto tworzą ludzie. Mam wrażenie, że Niemcy są bardziej zdystansowani, wyniośli i nie uśmiechają się. To można odczuć, a to nam Polakom zarzuca się brak radości.

Niedaleko kościoła jest Muzeum Ostwalla (z charakterystycznym wielkim „U” na dachu). Na 4 i 5 piętrze jest wystawa sztuki abstrakcyjnej.

Mimo, że pomysły artystyczne nie przemówiły do nas, to trzeba przyznać, że architektura wnętrza już tak. Zaszokowały nas ruchome schody ułożone jedne pod drugimi na wysokości chyba 7 czy 8 pięter.

Metalowa maska dla kłamcy

Natomiast Muzeum Kultury podobnie jak wspomniany wcześniej Ostwall jest za darmo. W środku również zachwyca pomysłem na rozwiązanie architektoniczne. Wszędzie dużo światła. Ja nie lubię muzeów, natomiast nie wiem, kiedy znalazłam się na 3 piętrze.

Chodzi się bowiem dookoła stopniowo zmieniając piętra. Jest tu dużo pięknych, przeciekawych przedmiotów: od ceramiki, przez biżuterię, po stare i dobrze zachowane meble będące na przykład wyposażeniem mieszkania fabrykanta czy dyrektora muzeum.

Jest też dawna apteka…

W jednym z pomieszczeń jest przepiękna alegoryczna opowieść o losach: dziewczynki – kobiety – matki – wdowy. Pokazane jest to poprzez różne czepce przypisywane każdemu z okresów jej życia: dzieciństwu – zamążpójściu – żałobie.

Zdjęcia z 19 / 20 wieku, biżuteria, a na końcu stare metalowe krzyże. Na środku tej sali niewielkie stoi piękne drewniane, rzeźbione łoże małżeńskie. Jeszcze w kilku punktach są stareńkie meble.

W muzeum pokazano przekrój historyczny artefaktów pochodzących: od czasów rzymskich (szkło, biżuteria, naczynia) przez czasy średniowieczne (broń, np. maska dla kłamców, zbroje), po czasy współczesne (urządzenia pomiarowe, współczesna sztuka użytkowa – meble). Uwagę przykuwa dwuczęściowy, kolorowy witraż. Zapewne pochodzi on jednego z kościołów.

Cienka linia do Boga

Dlaczego mnie nie dziwi, że to kolejne miejsce zamknięte w poniedziałek – mówię do babeczki po 50-tce, sprzedającej pod kościołem Mariackim dania z ziemniaka. Ona śmieje się i tłumaczy mi skróty dni tygodnia z kartki informacyjnej przyczepionej do drzwi.

Następnego dnia znów się widzimy, a ja nie kryje radości pchając ciężkie drewniane dźwierza. Świątynia pochodzi z 12 wieku i jest w stylu w stylu romańsko – gotyckim. Jak chyba większość kościołów w obrębie rynku. Uwagę przykuwają wielkie żyrandole. Przypominają czarne pająki z długimi, chudymi wieloma odnóżami. W środku, zadbana pani po pięćdziesiątce tłumaczy coś innemu turyście. Mój niemiecki jest na poziomie depresji Rowu Mariańskiego, a jej angielski niewiele lepszy niż mój. Zresztą to jest częste w Niemczech u osób w jej wieku. Zauważyliśmy, że raczej nie są zbyt zadowoleni, kiedy mówi się do nich w języku Szekspira. – Mam pytanie. – zagaduję. – Bo to któryś kościół z kolei, w którym jesteśmy. Prawie wszędzie w oknach nie ma kolorowych witraży. Tylko białe szkło, bez rysunku figur świętych, Matki Boskiej, Jezusa itp. Dlaczego tak jest?

Pani doskonale zna odpowiedź na to banalne pytanie – Po drugiej wojnie światowej naziści mieli jeden ideał silnego , młodego mężczyzny. Artyści nie chcieli robić takich witraży. Dlatego robili bardziej abstrakcyjne rzeczy w oknach. Jak tu się przyjrzysz, to widzisz kształt jakby gołębia – rzeczywiście na upartego jest zarys ptaszyska – A widzisz te linie cienkie? To jest połączenie człowieka z Bogiem. Człowiek, jak patrzy na to szkło w oknach, ma się koncentrować na relacji z Panem, a nie na innych rzeczach.

Dodatkowo mało jest w tych niemieckich kościołach rozpraszaczy uwagi pod postacią fresków, rzeźb, obrazów, witraży, ponieważ zostały zniszczone podczas II wojny światowej.

Budowle są ascetyczne. Czasem to tylko ołtarz jest wyróżniającym się elementem wystroju. A czasem jakaś rzeźba czy obrazy z freskami na wzór bizantyjskich.

W kościele św. Piotra z 14 wieku, przypominającego bardziej salę koncertową, warto zwrócić uwagę na organy wyglądające jak wieża z drewnianych klocków oraz zaszklony ołtarz zwany Złotym Cudem Westfalii. Składa się na niego 36 pomniejszych obrazów i pozłacanych figur.

Przed kościołem św.  Renowolda z 12 wieku, zwanym już w czternastym stuleciu „Cudem Westwali”, stoi stary, nadgryziony zębem historii dzwon. We wnętrzu budynku jest kolejne 6, które wykonała w 1954 roku odlewnia „Bochumer Verein”. Ten kościół jest naprzeciwko wspomnianego już Kościoła Mariackiego.

Resume

Czy warto odwiedzić Dortmund? Tak. Jeśli nie interesują was muzea, chcecie zjeść niemieckiego kebsa, pooglądać ludzi, połazić po sklepach z promocjami, odstresować się po ciężkim tygodniu pracy – to na jeden dzień spokojnie warto lecieć. Rynek zaspokoi wasze potrzeby. Jeśli marzycie, by odwiedzić tutejsze atrakcje, których jest więcej niż my obejrzeliśmy, to 2-4 dni jak najbardziej. Ciekawa rzecz – na lotnisku są trzy bramki, w których możecie się odprawiać i nie ma znaczenia, gdzie się leci. Za nimi wchodzi się od razu do gate odlotu oraz nędznej strefy bezcłowej.

AiR

Pozostałe nasze filmiki

  1. https://youtu.be/dKrGGQNa3ow?si=J0lYPycdz7pCWJqk muzeum sztuki nowoczesnej
  2. https://youtu.be/x7fahhVQByU?si=oIosmS7M9xnZyLSq muzeum sztuki nowoczesnej
  3. https://youtu.be/9uzYnDvKVTU?si=6n60EKegr75VerSG muzeum fusballu
  4. https://youtu.be/mtVkpogOQoc?si=D5tKDt5TAA4FD3w4 muzeum fusballu
  5. https://youtu.be/Z45bzPh1cXk?si=LoEjBEPl-hQsG1Re muzeum fusballu
  6. https://youtube.com/shorts/xL0qsiUtzck?si=qP5J6tNCeA2H-FHR muzeum kultury i historii
  7. https://youtube.com/shorts/eivKo2kmous?si=Lb4SXnHnzEs21Ow- muzeum kultury i historii
  8. https://youtube.com/shorts/LtypflVf6tc?si=9Vbln0bQWkoT8QNn – muzeum kultury i historii
  9. https://youtube.com/shorts/bQZ-uIv43Og?si=SAYXwd3BnLLT5szk – muzeum kultury i historii
  10. https://youtube.com/shorts/l6ntXIXAXhc?si=cSA8r63HnEf-SDyO – muzeum historii i kultury
  11. https://youtube.com/shorts/E3wG1klxaXw?si=8WdU7MgUJXFH3cik muzeum kultury i historii
  12. https://youtube.com/shorts/PUiO87wr-f0?si=4nZ9tDNkxRBOxvB1 kościół w Dortmundzie
  13. https://youtube.com/shorts/4xToR8lqIIk?si=0oYYfsCjny1XuHXi – Freuen kirche
  14. https://youtube.com/shorts/g53wwZ74kuU?si=-NU9zvF6qYWWiMPj sint marien kirche
  15. https://youtube.com/shorts/z2zOQ-mklhs?si=tJfD5T8rMd2dAWky sint pietr kirche

Info praktyczne:

Bilet Lotnisko – Centrum Dortmundu – 10 euro, studencki 8,5 euro.

Muzeum Samochodów – 9 / 5 euro

DFB German Football Museum Foundation – 19 /15 euro. Polska legitymacja studencka jest akceptowana.

Dobre śniadania są w #cafeBernstein Bernstein Dortmund

Obiad polecamy #ZumAltenMarket.

*https://de.wikipedia.org/wiki/Ostenfriedhof_Dortmund#Bedeutende_Pers%C3%B6nlichkeiten_und_Grabst%C3%A4tten

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *