Kilka twarzy Dortmundu

-Teraz Muzeum Tramwajów jest zamknięte, ale poczekajcie… – mówi mężczyzna w niebieskich spodniach na szelkach, które pięknie podkreślają zacny mięsień piwny. Po chwili przychodzi jego starszy kolega i mówi: Za mną! I nie pożałowaliśmy.

Mężczyzna otwiera wysokie , metalowe drzwi zajezdni tramwajowej. Są tam pojazdy zabytkowe.

Czasem je dostajemy, czasem kupujemy sami. Jestesmy miłośnikami tramwajów. Niektórzy z nas pracowali przy tramwajach dortmundzkich a teraz sa tu – mówi. Ich praca to działania niemal woluntarystyczne, związane z fascynacja tymi pojazdami. Pasja po prostu. Nawet wstęp tu nie ma określonej stawki. – To jest donacja. Wychodząc, wrzucicie coś do pudełka.

Muzeum składa się z kilku/nastu wagonów tramwajowych pochodzących nawet z początku ubiegłego wieku. Siedzenia mają drewniane, a najczęściej autentyczne jest tylko podwozie tj. część z kołami; czasem buda a reszta bywa zrekonstruowana. Niektóre z nich jeździły po Dortmundzie jeszcze w l.70. Pracownicy mają do dyspozycji 8 km torów, po których kursują tramwaje. Nam nie udało się przejechać, ale jesteśmy wdzięczni za oprowadzenie.

Dalecy kuzyni Trabanta

Kontunuując wątek komunikacyjnhy pojechaliśmy do Muzeum Automobili PACE, w którym obejrzycie zbiór kilkunastu samochodów a raczej wycackanych cudeniek od #BMW przez #Lamborghini, po fury wyglądające komicznie, kosmicznie, z designem dla mało wytrawnego konesera sztuki a raczej tylko prędkości.

Niektóre samochody miały na blatach nawet 420 km/h… Trochę to taki przerost formy nad treścią. W tamtejszej knajpce dobre ciastka cynamonowe po ok 4,5 euro.

Filmiki:

Kończąc ten wątek tylko dodam, że tym razem po mieście poruszaliśmy się metrem. Może tutejszym stacjom daleko jest do sztokholmskich czy mediolańskich, to ktoś miał pomysł planując ich wnętrze. Niezmiennie związane z tym, co jest na powierzchni. I malunki, i mozaiki, a nawet kafelki jak w łażni.

Chomik europejski i dinozaur

Ja nie lubię takich miejsc, bo mnie nudzą. Romek zaś uwielbia. Natomiast to Muzeum Przyrodnicze mnie ucieszyło z kilku powodów. Nie jest nachalne w treści, a posiada dużo eksponatów. Najczęściej są to wypchane zwierzęta, ale i żywe okazy w ogromnych akwariach. Szalenie warto odwiedzić część dotyczącą świata podwodnego.

Obejrzycie tu też kamienie i kryształy, świat drobnoustrojów, zwierząt domowych, faunę i florę lasów oraz aglomeracji. Ale pokazano to w sposób ciekawy, interaktywny. Np. przechodzac obok stanowisk z owadami – słyszycie je. Dużo rzeczy można było dotknąć. Nam serca rozgrzał chomik europejski choć z szalenie smutnym pyszczkiem.

Był to ewidentnie staruszek. A przecież one potrafią się „uśmiechać”. Wiemy coś o tym. Sami mamy jego dalekiego i dużo mniejszego kuzyna – „Syryjczyka ” Arnolda.

Kebs u Podolskiego i BVB

Lukas Podolski, znany bardziej tam niż w Pl, piłkarz polskiego pochodzenia, ma w centrum miasta knajpę z kebabami. Mięso jest dobrze, ale nieprzesadnie, przyprawione. Sosy i frytki też smaczne. Polecamy. Ceny jak wszędzie.

Idąc tropem piłkarzy to naszym celem było też Muzeum BVB , czyli Borussi Dortmund.

Filmiki pokażą więcej.

#Borusseum nie powala. Jest owszem zrobione z gustem. Widać dumę ze zwycięstw drużyny, w szeregach której grali #Lewandowski, #Piszczek czy #Błaszczykowski. Co zobaczycie: Puchary z mistrzostw, a nawet buty Piszczka,

płaszcz jednego z trenerów drużyny, czapkę innego, wielką mapę z miejscami występów oraz wynikami meczy Borussi i wycinki prasowe, jak również wszystko, co tworzy otoczkę biznesową, komercyjną: szaliki, kufle, koszulki.

Zapewne jest jeszcze więcej, o czym tu zapomniałam.

Obok sklep z pamiątkami. Ceny nieco z kosmosu, ale jak to w reklamie: „Dziecku odmówisz?”😉

„…gdy Polizei to dajesz chodu…

Żeby nie było tak idealnie, to „zaliczyliśmy” też niemiecki komisariat, w okół którego dumnie stało kilka wypasionych Mercedesów. Kiedyś na auta tej wielkości u Polsce mówiło się „suki”. Pani na recepcji poprosiła o dowód osobisty i grzecznie zaprowadziła na piętro, gdzie żarty się skończyły.

Sama ekspozycja to kilka małych sal oraz korytarz na piętrze. Niemcy nie boją się historii, tym bardziej że policja działała też mówiąc ogólnie w ramach armii hitlerowskiej, tworząc specjalne bardzo groźne jednostki do zabijania ludzi – kulką w głowę, także w Polsce.

Oprócz niechlubnych dziejów dzisiaj może pochwalić się sukcesami. Na wystawie możecie zrobić sobie zdjęcie na motorze, w kamizelce kuloodpornej, kasku. Nie sadziłam, że to takie jest ciężkie.

Oprócz tego można zobaczyć zabytkowe: czapki i kaski a także stroje , jak również aparat do robienia zdjęć , krzesełko oraz część ekspozycji dot. kryminologii. Fajne miejsce. Polecamy. Wychodząc zażartowałam do pani na portierni:” No to jestem w kartotece niemieckich władz”. Odbierając dowód dawno nie czułam takiej radości.

„Piwo ukształtowało to wspaniałe ciało”

Pamietacie ten slogan z koszulek? Poza tym Niemcy kojarzą sie z October Festem. Łaczymy kropki z odrobiną kultury i mamy Muzeum Browaru. Niewielkie. Przyjemne. Idąc tam mijaliśmy fantastyczne kamienice, na oko secesyjne.

Muzeum Browaru to kilka sal z wszystkim, co kojarzy się ze złotym trunkiem.

Od korkowych podstawek pod kufel, samych kufli, starych butelek; etykiet, miedzianych ogromnych kadzi przez drewnianą tablicę z nazwiskami browarników (przynajmniej jedno jest polsko brzmiące) ,

po sprzęt do produkcji piwa, czyszczenia butelek, na niesamowitym samochodzie z pierwszej ćwiartki ubiegłego wieku skończywszy.

Są też etykiety czy puszki nawiązujące do Borussi Dortmund, tablice reklamowe produktów. Napewno znacie takie marki jak #Krone czy #Dab. To tu powstawały. Nam się szalenie podobało. Wejście za darmo. Przynajmniej jak byliśmy.

Miasto

Jest pełne bezdomnych.Leżą , siedzą po ulicach. Mają opisane kubeczki przed sobą: dla psa, na jedzenie, na picie… Ludzie przynoszą im drożdżówki, wodę, kupują ciepłe koce. Niektórzy z bezdomnych pchają wózki że sklepu a w nich mają dobytek. Chodzą po ulicach, krzyczą – wywalając swą frustrację, czasem uderzają w stoliki knajp lub framugi sklepów, odgrażając się całemu światu za swój dramat. Policja tu się nie patyczkuje. Byliśmy świadkiem kłótni chyba bezdomnego z nimi. Ten ostatni skoczył z łapami na władzę. Szybko go spacyfikowano… Zalegają w małych wnękach przy drzwiach sklepowych, pod witrynami. Przykryci szarymi kocami, siedzą na materacykach lub na pełnych dobytku reklamówkach. Piją alkohol na rozgrzewkę. Jeden z nich w centrum miasta bez skrępowania bawił się zawartością w spodniach… .

Niemiecka ulica nie jest kolorowa. Chyba, że patrząc na mnogość ras. Ludzie poubierani są stonowanie, na czarno, szaro. Rzadko wyjdzie ktoś w kolorze. To wyraźnie wskazuje, że jest obcokrajowcem. Rzadko ktoś się wystylizuje.

Trzy a właściwie dwa pełne dni minęły bardzo szybko. Czy wrócimy? Jasne, że tak. Tym bardziej, ze sam lot nie jest długi ani bardzo drogi.

Alicja Badetko

Nasz poprzedni reportaż z Dortmundu https://2trawelersi.pl/czemu-nie-dziwi-nic/

Informacje praktyczne

Po mieście jeździliśmy metrem. Bilet dzienny kosztuje 7,5 euro od osoby. Po drugim przejeździe już się zwrócił. Bilet do Automobil PACE kosztuje 14 euro , a niewielką zniżkę mają studenci, uczniowie i emeryci. Muzeum Przyrody – 4 euro ekspozycja czasowe, darmowe sa stałe. Borusseum – 9 euro. Darmowe były muzea: Browaru oraz Policji.

#Nocleg – Spaliśmy w samym centrum miasta , w #ApartamentTondose. Cena 170 euro za dwie noce. Tym razem w większym mieszkanku (58m) niż ostatnio (20m). W apartamencie było pełne wyposażenie kuchni: mikrofala, piec, piecyk, lodówka, zmywarka, ekspres do kawy, toster, kawiarkę z uzupełnioną kawą. Sypialnia i salon z dnia datkową kanapą. .

Bilet na express z lotniska do centrum kosztuje 10 euro i płaci się u kierowcy GOTÓWKĄ. Taksówka na lotnisko spod dwoca kolejowego 35 euro. Mozna stargować do 30 euro. Na lotnisku warto być z większa rezerwą czasową, gdyż jest malutkie i zaledwie 4 stanowiska odprawy bezpieczeństwa, a „trzepią” państwo celnicy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *