Tęczowy Lipsk

Szczerze mówiąc, to nie chciało nam się jechać. Po całym tygodniu pracy jeszcze w sobotę wstać o 3 rano… Ale miesiąc czy dwa wcześniej, kupując wycieczkę, raczej żadne z nas o tym nie myślało. A tu…

Zanim spełnialiśmy się targując z jarmarcznymi sprzedawcami, po centrum Lipska oprowadziła nas niemiecka przewodnik, mówiąca nawet nieźle po polsku. Trochę wkradło się w ten spacer chaosu i dalej tego wątku nie rozwijajmy. Zobaczyliśmy kilka ciekawych zaułków, skrótów przez sklepy w kamienicach. Minęliśmy najstarszą i turcką kawiarnię, nad którą jest Muzeum Kawy.

Posłuchaliśmy opowieści o Bachu, o tutejszym handlu i produkcji futer oraz robiącym wrażenie dworcu kolejowym z 26 peronami na kilku piętrach. Nie weszliśmy do niego z kilku powodów. Primo jest to miejsce użyteczności publicznej i funkcjonuje normalnie, a po drugie przed nim rozpoczynała sie manifestacja akurat pro palestyńska.

Spacerując po mieście zahaczyliśmy o kościół Św. Tomasza, gdzie jest grób Jana Sebstiana Bacha.

Gotycka światynia pochodzi z 13 wieku. To właśnie w niej przez ostatnie 27 lat swego życia Bach pełnił fukcję kantora.

Jest tu także inna ciekawa wystawa dotycząca także J.S.B Link do filmiku TU

Podczas spaceru nie zabrakło też miejsc, w których bywał w Lipsku pisarz Goethe i jakie miał „pasje” obok nauki…

Kubek za kubek

Jarmarków w samym centrum Lipska jest kilka a może i naście. Dominują chyba stoiska z jedzeniem oraz grzańcem w różnych odmianach i kubeczkach. Płacicie za napój i pobierana jest kaucja na kubek. Po oddaniu naczynia od 3-5 euro jest zwracane. Zdecydowanie najlepszy grzaniec jest w „Pingwinie”- knajpie/ lokalu z otwartym okienkiem na ulicę. Fajny efekt wizualny daje napój, w którym podpalana jest kostka cukru uprzednio podlana alkoholem wysokoprocenowym… Ale jarmark, to nie tylko grzaniec… To produkty hand made z szkła, gliny, wosku, produktów runa leśnego…

Na jarmarku są produkty tradycyjne, słodycze, owoce w czekoladzie, biżuteria, czapki, wyroby z drewna a nawet polskie wędliny… Itd.

Ludzi od groma i ciut ciut. Stoją oni byle gdzie, popijając słodki napój, i często blokują przejście.

Jest bezpiecznie. Wjazdu na jarmark pilnuje Policja raz poustawiano specjalne barierki.

Powiew DDR

W wolnym czasie znaleźliśmy sami ciekawe muzeum historii DDR (17 euro za dwie osoby). Pamiętajmy, że Lipsk leży na terenie dawnych Wschodnich Niemiec. I w zasadzie jest tu wszytko, co było w ówczesnych domach. Może ciut bardziej kolorowe niż u nas. Wrażenie robią stare odbiorniki radiowe, apapraty fotograficzne (z polskimi diatoskopami i ramkami wywoływania zdjęć…), oraz motor plus Trabant w kolorze jasno niebieskim.

I drugi filmik. Znajduje się tu także powiekszone do naturalnych wielkości muru berlińskiego zdjęcie pocałunku Breżniewa i Honeckera. O murze berlińskim pisaliśmy TU .

Pewnie przylecimy tu sami na jakiś weekend, bowiem ciekawią nas mijane podczas miejskiego spaceru muzea min. kawy i aptekarstwa. A dodajmy wszystkie państwe placówki są darmowe.

Niemieckie Maczupikczu

Zanim drugiego dnia skierowaliśmy się na autostradę do granicy pojechaliśmy zobaczyć Pomnik Walki Narodów (#Völkerschlachtdenkmal) usytuowany w Lipsku, w miejscu największej bitwy z okresu napoleońskiego. Zwana była Bitwą Narodów i skończyła się klęską Napoleona.

Pomnik ma 91 m. wysokości. Przez 15 lat (1898-1913) budowało go 40 osób. Podobno nikt nie zginął. W sumie waży 300 000 ton. Warto zwrócić uwagę na płaskorzeźby nad wejściem.

Obok św. Michała patrona rycerze widzimy nawiązania do mitologicznych postaci, zwierząt np. węży czy orłów latających nad polem pełnym poległych żołnierzy. Na Galerii Zewnętrznej jest 12 postaci i każda z nich waży bagatela 200 ton…

Pomnik zbudowany jest z betonu, a kopiec, na którym położono fundamenty składa się z mieszanki ziemi oraz… śmieci zwożonych tu z Lipska. Aby wejść na samą górę ( na platformę widokową) trzeba pokonać w sumie 500 stopni. Winda jeździ do wysokości Galerii Wyższej. Kolejno czeka nas do pokonania150 pnących się do góry krętych schodów.

Częścią tego obiektu, na samym dole jest muzeum z ekspozycją poświęconą Napoleonowi. Ciekawostką jest jednak siodło należące do nieoficjalnie hulaki, a oficjalnie księcia Józefa Poniatowskiego.

Cmentarz

Zaraz przy pomniku jest tzw. Południowy Cmentarz. To ogromne parkowe połacie terenu (72 ha) z również zabytkowymi , starymi grobami. Nagrobki są dłuższe niż u nas, a najważniejszą ich częścią jest tablica. Czasem jest to wystający z ziemi wysoki kamień, czasem rzeźba , albo chodnikowe płytki, na jakich położono zabawki, kwiatki.

Jest tu między innymi część poświęcona żołnierzom poległym podczas I wojny światowej, pomnikowi ofiar faszyzmu , przy którym umieszczono tablice poświęcone wszystkim, którzy poświęcili życie walcząc o wolność w latach1933-1989. Jest tu także ciekawy architektonicznie neoromański kompleks kaplic z krematorium – #Mahnmal#Kapellenanlage, z 1910 roku. W Niemczech to największy budynek , jaki postawiono na cmentarzu. Wzorcem był romańskim budynku opactwa Maria Laach.

Miejsce ciekawe, monumentalizm pełną gębą, troche jednak dominuje przerost formy nad treścią. Zresztą nie tylko Niemcy lubili się w takich masywnych, budzacych respekt budynkach. Wystarczy pojechać na dworzec do Mediolanu… Filmik TU

Warto jeszcze wspomnieć o naszym pilocie p. Jacku, który sypał nie tylko faktami z historii między innymi Niemiec, ale i żartami. To jeden z najlepszych jeśli nie najlepszy pilot, jakiego dotychczas spotkaliśmy. Widać, że lubi swoją pracę i ma fantastyczny kontakt z ludźmi. A to jest cenne. Drugą osobą, która tworzyła klimat wyjazdu był pan kierowca, szefu firmy transportowej. Imię mi niestety uciekło. Ale widać, że panowie tworzą fajny i lubiący się team:)

Organizator wycieczki BP Tęcza z Bielska.

Alicja Badetko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *