Uwierzycie, że w Wilamowicach mieszka kilkadziesiąt osób, które jeszcze mówią językiem nierozumianym przez innych?! Nie jest to polski, gwara śląska, niemiecki, ale ich własny, nawiązujący do gwar wschodnio – środkowo niemieckich. Niektórzy widzą tam też wpływy flamanckie.
Trudno powiedzieć skąd do Polski przybyli Wilamowianie. Ich śladów historycy doszukują się w dawnych Niderlandach, Fryzji, Flandrii, jak również w Alzacji, Nadrenii, Wyspie Fohr, a nawet w Kurlandii czy Szkocji.

Znalazłam fajny artykuł dr hab. Tomasza Wicherkiewicza (TU cały tekst artykułu) właśnie na ten temat. Posłuchajcie. Praojcowie Wilamowiczan przybyli „ze Saksonii, stamtąd, gdzie mieszkali dawniej Anglo-Sasi, których też uważają za swoich przodków. Nazwiska rodowe: Foks, Figwer, Danek i t. p. mają być na to jedynym dowodem — jako „zabytki narzecza anglo-saskiego“. Stąd niektórzy uważają Wilamowiczan za Holendrów, którzy z Anglo-Sasami są poniekąd spokrewnieni. Inni wreszcie powiadają, że Wilamowiczanie przybyli ze Śląska pruskiego za czasów Józefa II. Nie brak i takich, co dowodzą, że kolonizacja Wilamowic odbywała się powoli, że w różnych czasach i z różnych stron przybywali niemieccy koloniści i Wilamowice zaludniali stopniowo.
Muzeum Kultury Wilamowskiej
W wilamowickim muzeum (wstęp darmowy) znajdziecie wiele pamiątek dawnych mieszkańców Wilamowic. Od przepięknych strojów np. żałobnego z czarnymi elementami po części garderoby jak np. przykuwające wzrok czerwone , pomarańczowe chusty. Elementy ubioru należały zarówno do dawnych mieszkańców polskiego miasteczka, jak i ludzi z Moraw czy Wiednia.



Poza tym są artefakty jak np. zdjęcia, legitymacje, oznaczenia wojenne.


Są tu w kolejnych gablotach przypominające kształtem maltańskie – krzyże wilamowickie. Autorzy wystawy pokazali także jak wyglądać mogły domostwa.




Na ścianach muzeum umieszczono dodatkowo sporo ciekawostek dotyczących historii tego miejsca , jak i tych ludzi przybyłych tu już w 13 wieku. Dlatego dowiadujemy się, że jednym z ich codziennych zajęć było tkactwo. Natomiast wszelkie przyrządy do pracy były, mimo postępu technologicznego, bardzo proste.
Muzeum Rozproszone
Obok Wilamowic jest Stara Wieś, w którym polecamy obejrzenie Beskidzkiego Muzeum Rozproszonego, zlokalizowanego w budynku drewnianym dawnej szkoły parafialnej z 1787 roku.

Co tam znajdziecie? Jak to w szkole: salę lekcyjną z dawnymi zielonymi ławeczkami, piecem kaflowym oraz szafą ze szkieletami zwierząt.


Zobaczycie tu również skromne wręcz podstawowe wyposażenie mieszkania nauczyciela. Bowiem dawniej było czymś normalnym, że mógł on mieszkać w budynku szkoły. Dlatego obejrzymy łazienkę, kuchnię z pięknymi talerzami ozdobionymi ludowymi wzorami. Warto też zwrócić uwagę na prosty w swej budowie piec.



Drugim miejscem do zobaczenia w wiosce jest drewniany kościół Podwyższenia Krzyża Świętego z 1522 roku. Budowla ma charakter zrębowy, w stylu gotyckim, na dodatek z drewna jodłowego. W jego środku znajduje się np. barokowa ambona, chrzcielnica oraz malowidła pochodzące z różnych lat.


Jeśli mieszkacie niedaleko Czechowic- Dziedzic polecamy serdecznie te miejsca na jednodniowy wyjazd.
Info praktyczne:
- wejścia do obiektów są darmowe
Tekst Alicja, zdj. Roman
Teksty związane z Holendrami: