Jeśli lubicie Jurę i dynie, to wycieczka na dyniowe pole właśnie w Przybynowie jest w sezonie jesiennym świetnym pomysłem na weekend.
Przybynów znajduje się na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, nieopodal Żarek. W tej maleńkiej wiosce jest dyniowe pole, służące często za plenery do różnych sesji zdjęciowych. Dużym plusem jest przyległy do atrakcji darmowy parking. Zaraz z niego wchodzimy na pierwsze pole z poukładanymi belami siana, między którymi położono dynie: duże i małe, podłużne, kuliste, w różnych odcieniach pomarańczu, żółci a nawet zieleni. Anturage uzupełniają dodatkowe elementy: płotki, rower, skrzynki, rury itp. Tworzy to idealne miejsca do rozwijania pasji fotograficznej.



Zapomniałabym o czymś – słoneczniki. Są niezwykłe. Niektóre mierzą nawet ponad 2 metry. Głowy mają małe lub duże. Te ostatnie ciężko wiszące na łodygach. Ale są piękne. Do nich wyścig po pyłki urządzają sobie owady.
Przy tym polu jest podłużna szklarnia z niezwykłymi, wiszącymi, niczym lampiony, dyniami. Są one długie i chudziutkie, inne o kształtach przypominających mi bałwanki. Inne są niczym wydmuchane bombki na choinkę lub lampy w sieci restauracji Sfinx.





Pole numer dwa
Jest jeszcze jedno pole zaraz za domem, przed którym kotłują się właściciele. Można kupić różne gatunki tych warzyw, których podobno hoduje się tu około 20. Są to zarówno dynie do jedzenia, jak i ozdobne. Na drugim polu także jest przestrzeń do planów zdjęciowych. Tu, poza słonecznikami w tym roku została posadzona lawenda:) Wstęp do tej części kosztuje 10 zł. Nasze zdjęcia z tego pola pochodzą z zeszłorocznej Juromanii.


Czy wrócimy tam za rok? Jasne że tak. Poza atrakcją dyniową sama Jura w jesieni jest przecież przepiękna:)






