Noc Muzeów jest fajnym czasem, kiedy można wejść do placówek za darmo. A jeszcze lepiej, jeśli nie ma w nich zbyt wielu gości. Tym sposobem Roman odwiedził ekspozycję stałą Działu Teatralno-Filmowego Muzeum Historii Katowic – a co niesamowite – zlokalizowaną w prywatnym mieszkaniu po artystycznym małżeństwie Ptaków – Barbarze i Stanisławie.
Teatr fascynuje tajemnicą, kontrolowanym oszustwem emocji. Aktor niezależnie czy gra całym sobą po – „stanisławsku”, czy odwrotnie odrzuca własne emocje, lub sięga jeszcze głębiej do własnego wnętrza i w nim grzebie jak u Grotowskiego, Kantora czy Lupy, czasem niewiele zdziała bez stroju. „Druga skóra” podkreśla klimat epoki i przenosi w jej mroki czy wręcz jak w kontrowersyjnej jak na lata 60., „Balladynie” wg. Hanuszkiewicza wychodzi poza schemat. Nadaje głębszy sens inscenizacji. „Uzupełnia”, czego nie można powiedzieć że sceny. To taki drugi aktor, tyle że niemy.


To teatr, a co z filmem? Czy wyobrażacie sobie „Królową Bonę”, „Krzyżaków” bez stroju adekwatnego do epoki. No dobrze, pomijam ewidentne wpadki jak dobrej klasy zegarek na ręce aktora z „Gladiatora” czy rycerza z czasów Jagiełły. No właśnie. Po stroju fajnie widać, jaka obowiązywała moda – zerknijcie do filmów Barei czy pierwszych „Bondów”. O scenografach, kostiumografach niewiele mówi się przy okazji produkcji filmowych czy premier w świątyni Melpomeny. A jeszcze rzadziej zapraszają nas do swojego domu , wnętrza swojej rodziny. W tym przypadku tak się stało. Filia MHK jest w mieszkaniu małżeństwa przy ulicy Kopernika 11 w Katowicach.
Rysowane piórkiem
Ubiory spod ręki Barbary Ptak „zagrały” między innymi we wspomnianej „Bonie”, „Faraonie” (stworzone wespół z Andrzejem Majewskim), a także „Nożu w wodzie” czy „Ziemi obiecanej”, „Wiernej rzece”… w przedstawieniu np. „My fair lady” (Opery Nowej z Bydgoszczy) i innych. Ptak współpracowała np. z teatrami: Śląskim w Katowicach, chorzowską „Rozrywką”, warszawską „Syreną”, czy gdyńską sceną muzyczną.


A jak ją i męża wspominają współpracownicy?
–Pani Basia Ptak to kwintesencja zawodu kostiumografa: ogromna i wnikliwa wiedza, fachowość, dbałość o szczegóły i wrażliwość malarska oraz niczym nieograniczona fantazja – mówi Jolanta Król, kierownik literacki Teatru Rozrywki, w latach 2003-2020.
Jak zaznacza, przenosząc się myślą w tamte lata, Ptak do Teatru Rozrywki przynosiła swoje niezwykłe projekty kostiumów rysowane piórkiem, pięknie kolorowane.



– Wzbogacone były o kawałki tkanin, koronek czy elementów biżuterii. To były dzieła sztuki. Nie wszyscy wiedzą, że Pani Basia urodziła się w Chorzowie i jest wielką orędowniczką strojów śląskich. Wielokroć podkreślała ich bogactwo, różnorodność i piękno.



Szybka riposta
Z kolei Stanisława Ptaka (1927-2002) sama pamiętam z genialnego „Skrzypka na dachu”, kiedy wystąpił z zespołem na tyskiej scenie w Teatrze Małym. Niezwykły baryton – podobno najlepszy głos w kraju. Ujmujące spojrzenie. Swoją karierę rozpoczął w 1949 roku na gnieźnieńskich deskach, by przez Poznań, Gdynię trafić wreszcie na Śląsk, do operetki gliwickiej, bytomskiej opery oraz chorzowskiej „Rozrywki” – jak z sympatią potocznie nazywamy ten teatr muzyczny. Zagrał też w produkcjach filmowych np. „Bonie”, „Restitucie” i kilku produkcjach o Szwejku.

– Pan Staszek Ptak to wspaniały aktor i śpiewak o wielkiej wrażliwości, błyskotliwym poczuciu humoru i ciętej ripoście. W Teatrze Rozrywki zagrał kilkanaście znakomitych ról musicalowych, z których najwspanialsze to: Herr Schulz w „Cabarecie”, Tewje Mleczarz w „Skrzypku na dachu” oraz Don Kichot w „Człowieku z La Manchy”. To są niezapomniane kreacje – objaśnia Król.
W ich katowickim mieszkaniu można obejrzeć niektóre ze strojów, wiele szkiców a także nagrody, które za swą pracę otrzymało małżeństwo. Łezkę w oku mogą zakręcić fotosy z przedstawień. Nie brakuje również zdjęć i pamiątek rodzinnych. Jak dodaje Jolanta Król, w tym miejscu wciąż czuje się atmosferę tamtych lat oraz magię dwóch światów: teatralnego i filmowego.
AiR.
Polecamy serdecznie:):) A pani Joli dziękujemy, po starej znajomości, za przecudnej urody wypowiedź:)
