Sezon na foty na polach lawendowych powoli zaczyna się:) My także odwiedziliśmy dziś dwa miejsca, niedaleko Tychów. Pierwsze w Chybiu, a drugie właśnie w gminie Zabrzeg. Oto nasza głównie foto – relacja:)
Co zrobić w niedzielne południe, kiedy śniadanie za nami, na obiad za wcześnie, a za oknem słońce aż prosi, by wyjść na dwór / pole ?:) Do tego trzeba rozjeździć się samochodem, bo bez sensu, by smutno stał wśród swoich kumpli spod bloku. A natura ciągnie wilka do lasu, a właściwie w pola….
Stąd pomysł na krótką wycieczkę na wieś, mlekiem płynącą a lawendą pachnącą. Myliłby się ktoś, kto uzna, że małomiasteczkowe drogi nie dają wzywań dla młodego kierowcy. Oj dają, dają. Dlatego nerwy najpierw ukoiliśmy ( no dobrze – ja ukoiłam hahaha) w Chybiu. Miejscówka – Pole Lovendowo – jest nam znana. Poszukajcie zeszłorocznego na blogu lub naszym facebooku.





Oprócz nas miejsce to upatrzyły sobie panie, być może przyszłe malarki mniej lub bardziej abstrakcyjne 🙂


Pole nie jest za duże, ale zasadzono na nim kilka odmian lawendy i niektóre dopiero zaczną kwitnąć za jakiś tydzień, może ciut później.







Poza ciszą, czystym powietrzem, co lub kto przyciąga tu mieszczuchów? Właśnie właściciele, fantastyczni, życzliwi ludzie, którzy ciepło nas przyjęli, poopowiadali o swoich kwiatach i zrobili „smaka” na lody z lawendy. Aby ich skosztować trzeba jednak jechać do Ustronia, do restauracji Sielanka, gdzie z tutejszych roślin robi się ten smakołyk:) Może następnym razem skorzystamy. Póki co zaopatrzyliśmy się w soki oraz saszetki na mole. Aha, na uwagę zasługuje mini pojazd kawowo-ciasteczkowy.:):):)





No dobra, jest i sklepik. A obok z pomysłem zrobiony podest z krzesłami i stolikami wykonanymi z pomalowanych na biało palet. Idealne miejsce na odpoczynek:) Polecamy wyroby, bo smaczne i sprawdzone;) Lawenda to nie tylko pachnący i odstraszający mole kwiat, to półprodukt na mydła, pilingi, kremy… .








Z Chybia pojechaliśmy do Zabrzegu, w gminie Czechowice – Dziedzice. Bo „Lawenda za stodołą” położona jest od Lovendowa jakieś 20 km w kierunku do Czechowic. Będziecie u Kapiasa, to macie rzut beretem. Jest zdecydowanie mniejszą plantacją z niewielką niestety możliwością zaparkowania. Potencjał zdecydowanie ma:) Natomiast właściciele są równie sympatyczni. Polecamy sernik za „Bóg zapłać na rozwój pola” :):):) i lawendowe produkty. Np. mydełko z pomarańczą bajecznie pachnie. Można tu płacić blikiem:)







Przekonani?:):): Nie, to jeszcze jedna fota ze strefy komfortu:)

AiR

One thought on “Lawendowe Love”