Łapalice, to wioseczka na Kaszubach, która znana jest z ruin. Nie są one z czasów prehistorycznych, nawet średniowiecznych, ale z ubiegłego wieku.
Nie da się podjechać pod pałac, bowiem jest zakaz, grożący mandatem do 500 zł. Jak nam powiedział jeden z autochtonów, bardzo dużo samochodów tu przyjeżdżało i mieszkańcy nie mogli dotrzeć do swoich domostw. Turyści stawali na drodze dojazdowej, która nie ukrywajmy – jest dość wąska. Pod wejściem do ruin nie ma parkingu, a coś mogłoby go przypominać jest zablokowane. Zatem to mamy problem. Parking dla samochodów jest na prywatnej posesji. Kosztuje 10 zł. Pozostaje nam spacer najpierw w dół, potem konkretnie pod górę. Wedle strzałek to 500 m.
Po prawej stronie mamy widok na jezioro Rykowo. Architektonicznie wyróżnić można w nim krużganki, mansardowy dach, wieże z hełmami. Poza basenem planowano także salę balową lub kaplicę.



Sam zamek był pomysłem jednego z biznesmenów z Gdańska. Miał mieć ponad 365 okien, 12 wieżyczek, 52 sale, czyli odpowiedniki liczby dni, miesięcy i tygodni w roku.



Obiekt uznaje się za samowolę budowlaną, której budowa rozpoczęła się w latach 1984-91. Początkowo Piotr Kazimierczak otrzymał zgodę na budowę domu z pracownią rzeźbiarską. Z pierwotnych 170 m2 zrobiło się około 5 000 m2. Problemy finansowe, biurokratyczne i między innymi niedopełnienie wymogów stawianych przez Inspekcję Budowlaną zakończyło się wydaniem zakazu dalszej budowy.




A szkoda, bo mógł być z tego miejsca świetny, rokujący pensjonat (tak też w pewnej chwili chciał właściciel). Być może powstanie tu kiedyś hotel. Takie plany były ze strony miasta Kartuzy już w 2020 roku. Co ciekawe 5 lat wcześniej interesowali się tym miejscem fani Harrego Pottera. Nic z ich pomysłu zagospodarowania zamku – pałacum póki co nie wyszło.
Obecnie, jak widać na zdjęciach, miejsce jest powoli dewastowane. Oficjalnie nie wolno do niego wchodzić, bowiem może skończy się to koszmarnymi w skutkach wypadkami. Co zresztą miało już miejsce np. w 2017 roku.
A&R
