Nysa nas zaskoczyła swoją holenderskością. Budynki na rynku, kamienice „wszystko mi mówi, że”… projektowali to Niderlandczycy. A początki miasta sięgają średniowiecza.
Założone na prawie flamandzkim jako jedne z kilku miast, których przykładem Racibórz. Plan był prosty – umożliwi to łatwiejsze osadnictwo flamandów i mieszkańców Niderlandów, którzy doskonane znali się na osuszaniu terenów. W trakcie kolejnych stuleci miasteczko przeszło na prawo magdeburskie, było w rękach Biskupów, w obszarze Prus a kolejno Habsburgów, by wreszcie trafić do Polski.
Wśród zabytków rynku warto zwrócić uwagę na Wagę Miejską, Bazylikę mniejszą Św. Jakuba i Św. Agnieszki (to jeden z 13 kościołów), kilka wierz w tym wrocławską lub ziębicką, jak również na fontannę Trytona. Warto podejść do rynku Solnego, gdzie jak tłumaczył mi spotkany mieszkaniec miasteczka, bez wychodzenia z kościoła było przejście do przyległej szkoły.
Nieopodal rynku jest Bastion św. Jadwigi, gdzie jest dom opieki.







