To jedyna w Polsce taka atrakcja w ZOO. Po kilku krajach Europy wreszcie w naszym kraju. Czy warto? Ja jestem na nie, Roman na tak, zatem…
Chorzowskie ZOO. Obok Legendia – wesołe miasteczko, także z parkiem świateł. My wybraliśmy się do zwierzyńca, gdzie w mojej ocenie szału nie ma poza kilkoma, z 28, miejscami np. „laserową dżunglą”, „magiczną galaktyką” oraz „świetlnymi polami” czy pokazem filmików nad stawkiem. Mnie nie wzruszają oświetlone drzewa, które przyznam chwilami wyglądały jak potwory z horrorów. Nie powalają także zwierzęta stworzone ze światełek. Plusik za muzykę klimatyczną, świąteczną, musicalową:) Dla mnie 62 złote za bilet (tyle płaciliśmy dziś od osoby), nie jest warte dwukilometrowego spaceru. Plus numer dwa – punkty gastronomiczne i możliwy do zakupu: pyszny podpiekany chleb ze smalcem i ogórem kiszonym. Te drobiazgi zrobiły mi ten wieczór:) No a niedaleko Primark… i to już dopełniło wieczoru.
Romek – To pierwszy ogród świateł zorganizowany w PL i to w ogrodzie zoologicznym. Migoczące światełka przy stonowanej i niezbyt głośnej oraz stonowanej muzyce. Wszystko dostosowane do obecności na tym terenie zwierzaków. Przemieszanie ledów, lampek, laserów i podświetlenie drzew zrobiło duże wrażenie. Zapewne lepiej by to wyglądało, gdyby leżał śnieg. Mankamentem też jest unosząca się nad zbiornikami wodnymi mgiełka, która z jednej strony dodawała uroku , magii i bajkowości, a z drugiej pojawił się kłopot przy robieniu zdjęć.








Zwiedźcie sami i przekonajcie się czy warto.:)
A i R.





