Sezon w niektórych miejscach trwa cały rok. Podpowiadamy na co zwrócić uwagę w wyborze oferty biura podróży oraz samej placówki.
Nie każdy ma odwagę wyruszyć w samotną podróż. Najczęściej nie mamy czasu na samodzielne szukanie ofert przelotów, czarterów lub rezerwację noclegów w hotelach albo na prywatnych kwaterach. Nie ukrywajmy też, że zwiedzanie świata w pojedynkę lub z osoba towarzyszącą to koszt dużo wyższy niżeli wyjazd zorganizowany.



Wedle ostatnich doniesień medialnych w Polsce jest 238 zadłużonych biur podróży oraz organizatorów wypoczynku, a aż 30 znajduje się w woj. śląskim. Ich zaległości wobec wierzycieli, według informacji zaczerpniętej z ERIF Biura Informacji Gospodarczej S.A, wynoszą 838 tys. zł. Placówki te znajdują się między innymi w: Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej, a także Zabrzu i Gliwicach.




Wpisy i Certyfikaty
Na stronie internetowej biura podróży lub na miejscu możemy sprawdzić czy touroperator figuruje w Centralnej Ewidencji Organizatorów Turystyki i Pośredników Turystycznych – Dzięki ewidencji prowadzonej przez Ministerstwo Sportu i Turystyki mamy możliwość sprawdzenia czy biuro, z którym wybieramy się na wycieczkę jest zarejestrowane, prowadzi legalną działalność gospodarczą, oraz czy posiada ubezpieczenie na terenie krajów, w których organizuje wycieczki – radziDelfina Zažeckė z portalu www.nalitwie.com. Touroperator powinien należeć do Polskiej Izby Turystyki, Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Agentów Turystycznych lub posiadać certyfikat Firmy Rzetelnej w Biznesie itp.



Jak dodaje Katarzyna Dziemba z Biura Podróży Atlantis warto korzystać z biur istniejących na rynku wiele lat. – Dodatkowo zapytajmy czy touroperator posiada ważną (na okres naszego pobytu np. za granicą) polisę ubezpieczeniową, zabezpieczającą jego działalność. A przede wszystkim, to korzystajmy z usług biur, które istnieją na rynku wiele lat.
Istotnym zabezpieczeniem dla turystów jest Turystyczny Fundusz Gwarancyjny, do którego wpływają składki doliczane do wycieczek. To z niego uruchamiane są fundusze, jeśli biuro nie ma zabezpieczenia finansowego, aby sprowadzić do kraju wysłanych turystów lub zwrócić klientom pieniądze za niezrealizowaną imprezę. Uzupełnia on gwarancje bankowe i ubezpieczenia biura. Jeżeli touroperator jest spółką to sytuację finansową można sprawdzić poprzez wzgląd w Krajowy Rejestr Sądowy. Zaniepokoić może fakt istnienia biura w Krajowym Rejestrze Długów lub podmiotach mu podobnych.

Ważne bywają także opinie znajomych dotyczące danego touroperatora oraz informacje zawarte w mediach na temat roszczeń firmy wobec turystów. Jednak informacje, skargi i opinie umieszczone w internecie należy traktować ze wstrzemięźliwością. Poza rzetelnymi ocenami mogą być to wpisy zarówno pracowników biur, wynajętych agencji lub konkurencji. Istotne są rekomendacje o współpracy wydane przez inne firmy. Nie mniej ważne jest nasze odczucie w jakim stopniu biuro traktuje nas poważnie.
Niejasne zapisy
Zawierając umowę należy pytać o niezrozumiałe stwierdzenia lub klauzule, które mogą być niedozwolone w umowach. – Chodzi między innymi o zapis, iż zaliczka pobierana na poczet wyjazdu jest wyższa niż 30% ceny wycieczki. Różnie także biura podchodzą do obowiązkowej wpłaty 100% za wycieczkę. Bywa to od 30 lub 35 dni przez jej rozpoczęciem. Poza tym warto skoncentrować się na paragrafach zaczynających się od „Biuro zastrzega sobie…” – dodaje Dziemba.



Podpisując dokumenty zwracajmy uwagę na przykład pod jakimi adnotacjami to robimy. Do każdej umowy dołączane także warunki rezerwacji, które musimy przeczytać. Porównajmy na ile zapisy w umowie odpowiadają kupowanej ofercie. Aby nie było rozczarowań dotyczących hotelu dobrze jest sprawdzić klasyfikację gwiazdek w danym kraju. Trzeba zwrócić uwagę na ostateczną kwotę wycieczki oraz wysokość kosztów dodatkowych np. dopłaty za pokój jednoosobowy. Ich wysokość może ulec zmianie np. w zależności od kursu walut, cen paliwa, podwyżek hotelowych. Informacje na ten temat mają być zawarte w umowie. uwagę na oferowaną formę transportu.



Osoby poszkodowane przez Biura Podróży mogą zgłaszać swoje skargi do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, rzecznika konsumentów w magistracie.
Alicja Badetko (Tekst przygotowywany w 2017 dla Tygodnika Echo)
zdj. pixabay.com
