Pszczółka Maja z Wiednia

-Wybierzcie ruski…. – stwierdził pracownik wiedeńskiego metra, kiedy próbowaliśmy kupić w automacie bilet tygodniowy.

-My nie jesteśmy z Rosji, ani z Ukrainy… Jesteśmy z Polski, fakt kiedyś pod „panowaniem” ZSRR, ale litości serio wyglądamy na Ruskich? – pytam.

Cała sytuacja zakończyła się żartowaniem z rodzajów produkowanego u nas piwa, ale dała nam do myślenia, że wszystkich mówiących językiem słowiańskim trzeba wrzucić do jednego wora.

Wspomniany bilet za 17 euro w zupełności spełnił nasze oczekiwania. Pierwsza podróż pod ziemią zawiodła nas do centrum. Wszak trzeba przywitać się z Katedrą św. Szczepana (Stephansdom), chyba najpiękniejszym budynkiem w tej części miasta. Stary gotyk z typowymi strzelistymi oknami, licznymi motywami roślinnymi, gryfami, ptakami lub postaciami historycznymi jak np. Rudolfa IV czy Katarzyny Luksemburskiej. A w są środku typowe krzyżowo – żebrowo sklepienia i wszechogarniąjący półmrok.

Przepiękne nawy i ołtarz. Katedra ma około 107 metrów długości, 34 szerokości a najwyższa wieża mierzy 136 metrów. Jej dach zbudowany jest z 230 tysięcy dachówek. Rozpoznacie na nim herby Habsburgów oraz samego Wiednia. Kamienice w około nie ustępują uroku starszej koleżance.

Dej cukierka

Każdy dzień naszego pobytu kończyliśmy na rynku pod tą budowlą, zwiedzając pobliskie knajpki, restauracje lub sklepy:) . W jednym z nich, prowadzonym przez obcokrajowców , kupiliśmy wydany we Wiedniu przewodnik po mieście, co ciekawe w języku polskim. Napisały go blogerka oraz przewodniczka. Dostępny stacjonarnie jest tylko w Austrii. W tym sklepie , w jednej z bocznych uliczek (niemal na wprost katedry), ceny są niższe niż w innych punktach pamiątkarskich i można się targować. Ogólnie zaskoczyły nas ceny magnesików na lodówkę, bo w większości z punktów zaczyna się od 4 euro, a czasem np. w sklepie z czekoladkami przy Albertinie są za 2,50-3,50 euro.

Same czekoladki np. kuleczki z wizerunkiem Mozarta kosztują od około 5 do 7 euro za paczkę. Czekolada wydaje się smaczniejsza i jej cena zaczyna się w promocji od około 3 euro za sztukę. Paczka pralinek około 6-7 euro. Likiery np. kawowe (0,7 l) to wydatek rzędu 16-21 euro. Sznycel 17-29 euro, piwo ok. 4 euro. Jeśli przyjdzie Wam ochota na tort Zachera w oryginalnym hotelu Zachera to 20 euro, w każdej innej knajpie z kawą kosztuje do 10 euro.

Jest to ciasto a la piernikowe / czekoladowe, przedzielone wsadem z marmolady a na górze polane czekoladą.

Życie duchowe nie kręci się tylko wokół katedry. My zwiedziliśmy także kościoły pod wezwaniem: św. Piotra , Maltański czy obiekt , któremu przyświeca Św. Michał Archanioł zaraz przy muzeum Sisi. Każdy jest inny, ale łączy je przepych, bogactwo. Najlepszy klimat, w otoczeniu tajemniczej ciemności był w ostatnim miejscu. Dyskretne podświetlenie ołtarza, bocznych naw, niewielka kubatura. W Maltańskim równie nieduża przestrzeń, w której odbywają się koncerty. Podobne wydarzenia mają miejsce u św. Piotra, w którym wejdzie się tylko na kilka metrów. Przynajmniej za darmo. Potem sacrum od profanum odgradza lina…

Niby nieciekawe, ale

Muzeum Techniki to niby taki klasycystyczny budynek, z sufitem przezroczystym, biała cegła niby nic ciekawego… Trochę przypomina obiekt akademicki. Ale to tylko pozory. Wszystko co kojarzycie z techniką i jej rozwojem tu jest. Od naturalnej wielkości parowozów, lokomotyw (tu nasz filmik), pieców hutniczych, satelitów, helikopterów (filmik), wagoników z kolejek górskich i inszych samolocików, przez samochody stare np. fiat 500 i jego elektrycznego kolegę z początku 20 wieku, po nowe wręcz kosmiczne Porshe. NASZ FILMIK – SAMOCHODY

Obok pokazany rozwój telekomunikacji, nadajników, medycyny sprzętów AGD, a także fotografii i mediów. Mogłam do kamery odczytać serwis informacyjny z promptera, a potem to nagranie pojawiło się na telebimie. Rozwój nauki a wśród jej bohaterów docenione zostały kobiety np. Maria Curie-Skłodowska. Polecamy. Sensownie wydane 16 euro od osoby.

A idź pan do Zoo

Po drugiej stronie Parku jest #Schönbrunn, siedziba cesarza. TU NASZ FILMIK My nie wchodziliśmy do środka zamku, ale skorzystaliśmy z darmowych ogrodów traktowanych jako publiczne. Dopiero ogrodnicy je ogarniali. Nad nimi góruje #Glorietta, robiący wrażenie budynek z lokalem gastronomicznym i punktem widokowym na Wiedeń, pałac Cesarza oraz jego ogrody. TU FILMIK Z GLORIETTY

Teren ten zachęca anturażem. W parku znajdziecie labirynty, intrygujące zaułki, małą i dużą architekturę ozdobną. Jest to bardzo zadbane miejsce, a w nim Zoo. Założone jeszcze przez cesarza. To połączenie swobody danej zwierzętom z nowoczesnością – szczególnie część z rybami. Jest strefa zwierząt zimnolubnych, gadów oraz płazów. Nas zaskoczyło miejsce dla szczurów… Spędziliśmy w ZOO na pewno 2, może 3 godziny, co i tak szybko nam poszło. Nie wszystko też widzieliśmy. W ogrodzie w kilku miejscach jest baza gastronomiczna, liczne ubikacje. Zwierzaki mają miejsce do zabawy, chodzenia. Nie ma szczebelków a są ogrodzenia. Gdzie trzeba szyba, płoty i siatki jak u lwów. Bilet od osoby to 27 euro.

Pszczółka Maja…

Nieopodal kościoła św. Szczepana znaleźliśmy knajpkę, w której pan grał na żywo, na fortepianie. Siedzieliśmy zaraz obok. Usłyszał nasz polski a my jego polskobrzmiące: „Dobry wieczór”. Znam wasze piosenki, bo jestem z Czech” – steierdził. Grał fantastycznie, lekko improwizując. Łączył frywolnie z sobą piosenki, to Marlenę Dietrich, to fragment z Gershwina…a na naszą prośbę zagrał ze słuchu… Pszczółkę Maję😂😂

– To Karel Gott śpiewał – dodał roześmiany Węgier, sąsiad ze stolika obok.

– A u nas Wodecki.

Cóż chcieć więcej? Obsługiwał nas włoski kelner, mówiący po polsku: ” bardzo dobrze? Jak się masz? Kocham Polskę, uwielbiam Wrocław. Byłem w Katowicach, Krakowie, Szczecinie, Gdyni, Zakopanem… „.

Patologia

W dawnym psychiatryku , na terenie kampusu mieści się Muzeum Patologiczne #NarrenturmPathologisch – anatomische ( 8 euro) . Kilka malutkich pomieszczeń na planie koła z przeróżnymi zakonserwowany mi w formalinie /spirytusie patologiami to ze strony układu kostno – szkieletowego, to nerwowego lub mięśniowego i naszej największej tkanki czytaj skóry. Dermatozy, guzy, nowotwory złośliwe, narośla, rozszczepy warg, kilka typów gruźlic dotykających tkanki twarde i miękkie. Zniszczone i pouszkadzane mózgi, kości, płuca . Zrośnięte z sobą szkielety, kręgosłupy skalane krzywicą, dwułukową skoliozą itp. … Płuca pouszkadzane w wyniku powyższego… Niestety nie mogliśmy robić zdjeć. W deszczu opuściliśmy gościnne progi Alma Mater przyszłych doktórów.

Morderstwo we Wiedniu

Drugim punktem było Muzeum Kryminologiczne (ok 12 euro, 2 euro za zestaw słuchawkowy). Tu wchodzi się dwa razy: pierwszy i ostatni. Najpierw lajtowe zdjęcia, jakieś zabawki tortur przypominające czasem te z filmu 50 twarzy Greya. Trochę domowej roboty granatów, jakieś tasaki, pistolety. Wątek wiedeńskich prostytutek…; sposoby , którymi pomagano zejść z tego świata .. i dużo polsko brzmiących nazwisk to morderców, to ofiar…opisy „spektakularnych” jak na 19 wiek czynów np. zadziergżnięcia czy samosądu przez powieszenie po wcześniejszym pobiciu. Ale dalej, w wieku 20 już, przestało być „wesoło”. Na ścianach zdjęcia i artykuły z prasy odnośnie głośnych spraw, poszukiwanych ludzi. Do tego autentyczne fotografie zwłok bez rąk, nóg, ciał brutalnie zmasakrowanych przez oprawców. Opisy postępowań i dokumenty że śledztw, przedmioty znalezione na miejscach zbrodni; zdjęcia z rekonstrukcji zdarzeń… Stąd zrozumiały jest zakaz fotografowania i umieszczania zdjęć np. na FB.

Będąc we Wiedniu trzeba zobaczyć nietypowe i kolorowe obiekty, które zaprojektował

Friedensreich Hundertwasser.

Pierwszy z budynków to Kunst House Wien, drugi to Ponton Pavillion – a nieopodal jest Hunderwasser Promenade prowadzącą pod najbardziej znany zakątek składający się z trzech budynków: HW Village ze sklepami, HW Brunnen oraz HW House.

Budynki z charakterystycznymi, kolorowymi kolumienkami, nierówną – pofalowaną podłogą z niedużych kostek, pełne kolorów. Czasem ich elewacje są obdarowane jakby mimochodem wzorkami z kolorowych, nierównych kamieni.

Na tym austriackim rzeźbiarzu i aktywiście pobliskie i dalekie sklepiki robią niezły biznes. Np. ceny kubeczków ze zdjęciem grafik są bliskie 17 euro🙊. A oprócz nich są jeszcze talerzyki, torby, obrazy, koszulki itp.

Wesoły świat

Dla równowagi #Prater. Zabawa, frywolność, fajne emocje, dziecięca radość z życia. Co ważne to wesołe miasteczko, w którym kupuje się wejściówki na konkretne karuzele i nie ma biletu wstępu na jego teren. Atrakcje średnio kosztują 3-5 euro, przynajmniej te nam rzuciły się w oczy. W jednej z ubikacji można płacić kartą .

Oprócz dumnie stojącego młyńskiego koła mieszczącego kilkadziesiąt osób w wagonikach są rolastery, drugie koło z parasolkami, typowe karuzele z siedzeniami przyczepionymi długimi łańcuchami, spływy wodne czy świat z „Epoki lodowcowej” i „Piratów z Karaibów” i inne atrakcje. FILMIK

(Po)żarcie

Dużo knajp jest z jedzeniem. My skorzystaliśmy z ogródka w nad którym rozwieszono niewielkie flagi. Żarcie nam nie smakowało nader tłuste, zważony sos węgierski… Warzywa zalane ostrym, psującym wszystko brązowym winegretem . Kucharz i kelner z Polski. Zresztą pracownicy kilku karuzel to też Polacy.

W innej restauracji zjedliśmy przysmak cesarza: coś między ciastem na biszkopt a na naleśnik, nieco zakalcowate, posypane cukrem i pokrojone w kosteczki. Do tego mus wiśniowy. Może zamulić, zatem w bonusie woda. Ale ogólnie bardzo dobre. Zakalce lubimy. Zamówiłam znany z hinduskiej knajpy jogurt z mango, który kelner nalał z butelki kupionej w jakimś Lidlu czy Billi. Efekt wyjątkowości przepadł. Do tego był rzadki, mało słodki, średni w smaku ogólnie. Natomiast kawa Romka bardzo dobra.

Muzeum wsi Prater

W wesołym miasteczku dostępne jest za 8 euro od osoby muzeum tego miejsca. Konkretnie podane dzieje dzielnicy, ubogacone mnóstwem historycznych zdjęć także z początku ubiegłego wieku. Od atrakcji kabaretowo – cyrkowych jak siłacz podnoszący ciężary, pół kobieta czy oswojony niedźwiedź po pierwsze karuzele, kukły. Odkąd pojawiła się technika, atrakcje bazujące na nietypowości przestały być ciekawe. Jest i muzeum Madame Tusseau ( bilet około 26 euro), gdzie u drzwi wita Jonny Deep. Jest odpowiednik naszego Kolejkowa z makietami pociągów ( ok.23-25 euro).

Symulator metra

Muzeum Transportu odwiedziliśmy jako ostatnie podczas pobytu we Wiedniu. Pojazdy liczą sobie od ponad 100 lat ( napędzany siłą mięśni koni) do nieco nowszych już współczesnych . Są drewniane, metalowe i czerwone w dużej mierze. Jest jeden szary, niebieski a nawet zielony. FILMIK Między nimi ustawiono kilka boksów z historią komunikacji, symulator jazdy metrem – FILMIK oraz autobusem. Tak autobusem, bo że 2-3 tam są. Jest także wagon metra, jakim jeździliśmy codziennie. Można wejść do kabiny, przyjrzeć się całej technicznej menażerii. Filmik 3.

Bilet kosztuje 10 euro. Miejsce w starej zajezdni warto odwiedzić. Choćby też dlatego, że nie ma problemu z zostawieniem na dłużej bagaży. Są specjalne boksy na 1-2 euro wsadu, by przekręcić kluczyk. Zwiedzanie zajmuje przynajmniej 2 h.

Obok jest przyjemny lokal. Dobre jedzenie. Duże porcje. Obiad dla 2 osób z piwem i kawą, około 50 euro.

AiR

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *