Pociąg był spóźniony, ale darmowe wejście do pałacu w Pszczynie zrekompensowało nawet dodatkowe śnieg i zimno. Mimo udostępnionej okrojonej wystawy warto było wejść i zanurzyć się w świat między innymi Hochbergów. Jeśli oglądaliście serial „Magnat” Filipa Bajona, to odnajdziecie się szybko w tym miejscu.
Pszczyna o tej porze roku jest wyludniona z turystów. Na ryneczku niskie pozbawione kory Platany określają jego częściowy obrys. Jest tu nieco ciepłej niż w Tychach. To nie przekonuje mnie jednak, by na ławeczce usiąść obok Daisy, jednej z pań na tutejszych włościach. Stanowiły one zaledwie letnią , rodzinną rezydencję. A w czasie pierwszej wojny światowej główną kwaterę Cesarza Niemiec.
Niskie kamienice z punktami handlowymi i gastronomicznymi , ewangelicki kościół i urząd miasta. Ot, typowy rynek.








Nadarzyła się fantastyczna okazja do zobaczenia wnętrz zamku, który zazwyczaj zwiedza się w ramach wycieczki szkolnej. Ale czy wtedy cokolwiek się zapamiętuje? Bo raczej idzie w ramach wolnego od szkoły. Kończy się listopad, a obiekt zamykany jest na przerwę.




Zanim powstał dzisiejszy pałac, to już w 15 wieku w jego miejscu był obronny gotycki zamek. W czasie gdy kolejnymi właścicielami ziemi Pszczyńskiej była rodzina Promnitz, budowla zmieniła swój styl na renesansowy o charakterze bardziej reprezentacyjnym. Po następnej przebudowie nabrał cech barokowych.


Kiedy księżna von Pless -znana szerzej jako – Daisy przybyła do Pszczyny, tak oceniła to miejsce: „Znajdowały się tu hektary tarasów i ogrodów oraz wiele obojętnych rzeźb. Wspaniały porządek reprezentacyjnych przestrzeni z ciężkim bogactwem luksusu, ale bez komfortu i wygody, a nawet bez osobistej łazienki!”. ( za: https://zamek-pszczyna.pl/)
Po 2 wojnie światowej , w 1946 roku, otwarto obiekt do zwiedzania.




„A teraz do…łazienki„
Usłyszałam od jednej ze stojących na korytarzu pań. Rzeczywiście kolejnym pomieszczeniem do obejrzenia była łazienka. Nim tam dotarłam minęłam korytarz z gotyckimi sklepieniami. Ze ścian straszą poroża .




Wrażenie robią wyłaniające się zza zakrętu duże schody kamienne , arrasy na ścianach a nade wszystko przepiękny, prostokątny żyrandol. Zresztą to jedne z bardziej przykuwających wzrok i robiących ogromne wrażenie elementów wystroju pałacu.




Włości jaśnie pana
Najpiękniejszym miejscem jest sala lustrzana z oryginalnymi lustrami – największymi w Europie. Prowadzi do niej także „lustrzany” korytarz. Tu też odbywają się koncerty.







Wreszcie ta łazienka!🙂. Piękna jest przyozdobiona malunkiem miska do mycia. W komplecie ma porcelanowe dodatki np. dzbanek. Wanna jest ceramiczna. Łazienka to także miejsce na garderobę. Schludna. Dzisiaj powiedzielibyśmy – ikeowska.



Kolejno trasa wiedzie przez kilka pokoi, z których każdy miał swoją rolę. Np. „Zielony” razem z łazienką stanowił apartament dla bardzo ważnych gości. Warto zwrócić w nim uwagę na między innymi berlińską porcelanę, wazony w kształcie amfor oraz portrety ostatnich właścicieli pałacu.








Kolejne pomieszczenie to „Wielki Salon”, w którym przyjmowano gości. Jest w nim między innymi kanapa w stylu Ludwika 15, złocony zegar oraz kominek.

Czy wiecie, że w bibliotece jest 230 starodruków a na ścianach położono drewno orzecha? Ważne miejsce zajmuje tu biblia Weimarska Marcina Lutra.





W „Salonie narożnym” / męskim kiedyś był bilard.


W „Sypialni cesarzowej” jest między innymi sekretarzyk z przyborami do pisania, intarsjowane holenderskie meble.






Każdej pani domu przydałby się taki stół jak w „Salonie dębowym” , gdzie podejmowano bardzo ważne decyzje w czasie pierwszej wojny światowej.








Ciekawostką jest możliwość sekretnego ( szukajcie palm) przejścia z „Pokoju Cesarza” do gabinetu księcia piętro wyżej…




W „Garderobie cesarza” znajdziemy np. garderobę wrocławską i złocone krzesła , na których są herby Hochbergów. W sypialni zaś łoże z baldachimem.







W ogóle w tych pokojach jest dużo drobiazgów, które nazwalibyśmy kurzołapami. Bardzo drogimi i cennymi. Uroczymi.
I to prawie koniec wycieczki. Kończę ją, gdzie zaczęłam. Na rynku. Było już niestety za późno na spacer po parku. Zima.




Alicja ( txt,foto)
