Biały orzeł w samochodzie

Co pisze na dnie basenu w Wąchocku? – Tu się nie pali” – wybito na metalowej tablicy na alei kawałów w najśmieszniejszym mieście naszego kraju. Tu także jest pomnik sołtysa, szefa wszystkich sołtysów w świętokrzyskiem. Oprócz znanego z żartów mostu , w Wąchocku, zobaczyliśmy też urokliwy kościół opactwa Cystersów. Dla nas był to początek przygody z województwem świętokrzyskim.

Trzy dni na tej ziemi, z małym wypadem na Mazowsze, pokazało jak fantastycznie ten region stawia na turystykę i lokalne atrakcje. A do tego są tam dobre drogi, bynajmniej lepsze niż w śląskiem. Z Wąchocka pojechaliśmy dalej pod Radom, kursując chwilę na granicy obu województw.

Mazowiecka wieś i zabytkowe samochody

Do samego Radomia nie dojechaliśmy. A szkoda, bo poza więzieniami, jest tu muzeum z obrazami Malczewskiego. Trudno, naszym celem był Skansen Wsi Radomskiej. Opcje zaparkowania tam są dwie: wjeżdżając za bramę (5 zeta na cały dzień) oraz nieopodal na skrawku ziemi. Na spokojnie 2 godziny zarezerwujcie, bo jest tu co oglądać.

Zagrody, bielone chałupy, domostwa od biedniejszych po zamożniejsze. W jednym z nich są też zwierzęta. Zwrócicie uwagę na drewniany kościółek z osobną dzwonnicą. Kiedy byliśmy, trwały akurat przygotowania do ślubu. Miniecie też kilka wiatraków – bez łopat (śmigów) niestety oraz uroczy dworek. Ciekawym budynkiem jest niewielka hala, pod którą stoi najwięcej w kraju (około 40) SAM-ów, czyli tzw. samoróbek przypominających traktory lub inne pojazdy. Polak potrafi!

Drugie intrygujące miejsce, bardziej dla pań, to malutka ekspozycja na temat materiałów, ubiorów w dawniejszych czasach, na której można dotknąć a nawet ubrać kapelusze, meloniki i zapozować do sesji zdjęciowej z mini parasolką. Trasa wiedzie też między stanowiskami z dawnymi ulami, nad stawkiem z punktem widokowym, na który lepiej nie wchodzić bo próchnieje, a kończy się przy amfiteatrze z punktem gastronomicznym. To chyba jeden z fajniejszych polskich skansenów, w których byliśmy.

Bilet to wydatek 20 zł. / od osoby. Polecamy:)

Maluch wśród frezarek

Drugim miejscem na naszej trasie było Muzeum Hutnictwa i Przemysłu Maszynowego w Chlewiskach. Miejsce ciekawe, uporządkowane pod linijkę.

To kilka budynków z między innymi urządzeniami typu frezarki, tokarki, wiertarki, jakie wykorzystywane były w tej hucie. Obok stoją zbudowane z cegły pozostałości po piecach.

Natomiast najciekawsze są dwa czy trzy podłużne budynki z pojazdami: samochodami oraz motocyklami, zarówno starymi, jak i nowymi modelami.

Jest tu między innymi: pierwszy, ostatni oraz milionowy Fiat 125 p., nieśmiertelne „maluszki” czy polonezy w kilku wersjach, w tym jeden zdecydowanie przypominający pick ap-a. Cena biletu 10 zł./od osoby, czas zwiedzania maks 30 minut.

W porównaniu z znajdującym się w świętokrzyskich Modliszewicach „Muzeum Motoryzacji Polskie Drogi”, ten zbiór jest nader skromny. Więcej piszemy o tym miejscu tu.

Wiekowa samosiejka

Będąc w okolicy głupio ominąć Króla Drzew w Zagnańsku. Dąb Bartek dumnie rozpościera w trzy strony świata 8 swoich potężnych konarów. Podpiera je 15 metalowych podpór. Drzewo ma podobno 700 lat.

Średnica jego korony to 38 metrów, a wysokość drzewa – 28,5 m. Jego obwód na wysokości 1,3 metra to prawie 1100 cm! Nie można do niego podejść. Otoczony jest płotem, ławeczkami. Po drugiej stronie ulicy jest parking.

Kilka kilometrów dalej znajduje się malutki Samsonów. Przy przystanku autobusowym stoją ruiny po dawnej hucie Józef. Jej otwarcie pieczętował sam generał Józef Zajączek, który kilkanaście lat później dowodził w postaniu listopadowym.

Kiedy huta powstała, w 19 wieku, była najważniejszym zakładem metalurgicznym w regionie. Jej pomysłodawcą był Stanisław Staszic, którego pomnik widzieliśmy w Skarżysku Kamiennej nieopodal Muzeum im. Orła Białego.

Pamiętajmy, że to ten obszar stanowił Staropolski Okręg Przemysłowy, który obejmuje „tereny Gór Świętokrzyskich, doliny rzeki Kamiennej, Płaskowyżu Suchedniowskiego, Przedgórza Iłżeckiego oraz częściowo Garbu Gielniowskiego”*.

Star z salcesonem

Starachowice kojarzą się raczej z samochodami, pamiętnymi STARAMI, których nazwa aut pochodzi od pierwszych litera miasteczka niżeli angielskiego odpowiednika Gwiazd.

Kilka sztuk zdobi tutejsze ronda, a pozostałe chyba 9 jest w muzeum http://Muzeum Przyrody i Techniki „Ekomuzeum” im. Jana Pazdura w dawnej hucie. Reszta w jego magazynach. Kiedyś udostępniono do zwiedzania tylko samochody. Jak mówi Romek , było ich znacznie więcej. Nie ukrywamy przyjechaliśmy po to, a przy okazji zwiedziliśmy kompleks hutniczy, który mało nas interesował, szczerze mówiąc.

Wycieczka trwa 1,5h. Jest tyko z przewodnikiem i obejmuje obejście koło wielkiego pieca, obejrzenie hali z maszyną parową utrzymującą w pracy cały piec; hale z ekspozycją z tematyki prehistorycznej i wreszcie barak z autami.

Pan przewodnik ma mega wiedzę, ale nie przytłacza swoją osobą. Sam pracował w fabryce samochodów, stąd anegdotki i informacje były z życia wzięte. Na przykład ta, że w tym kompleksie był nawet szpital, sklep z wędlinami, w którym czasem coś dobrego „rzucili”. Acz jak mówił, zazwyczaj trafiał już tylko na nielubiany salceson. Jeden z samochodów STARA był „Papa mobile”, ale po pielgrzymce został zdemontowany.

Najprawdopodobniej ocalone zostało tylko, skorodowane dziś podwozie. Także znajduje się na wystawie.

Pierwsze modele miały otwierane na zewnątrz przednie szyby (rozdzielone na dwie części) oraz odwrotnie ułożone drzwi. Inny samochód brał udział w 1988 roku w rajdzie Paryż – Dakar. Jako jedyny pojazd z Polski dojechał do mety, grubo po czasie, ale jednak. Być może to o nim jest ta piosenka, którą śpiewał Janusz Rewiński: „Mój stary Star po nowych jeździ drogach. Szykuje się na rajd Paryż Dakar”. To autko powyżej.

Fabrykę pod koniec lat 90. ubiegłego roku zamknięto. Nie obyło się bez strajku załogi. To spowodowało tylko wydłużanie procesu likwidacji.

Cena biletów od 18 (ulgowy), 28 zł (normalny). Czas zwiedzania około 1,5 h.

Orzeł na samolocie

Muzeum im. Orła Białego w Skarżysku zaskoczyło nas ilością sprzętu: moździerze, wyrzutnie, transportery, pociski, armaty, działa przeciwlotnicze oraz czołgi, samoloty np. LIM-y, helikoptery. Wrażenie robi kuter torpedowy ORP „Odważny”.

Zabytki podzielone są na części: artylerii lufowej, lotniczą, morską i pancerną. W sumie 130 egzemplarzy, które można dotknąć a nawet jak w przypadku IŁ-a wejść do środka i siąść za sterami tego samolotu osobowo – transportowego.

Niestety część ekspozycji w budynku jest niedostępna dla zwiedzających.

Bilet kosztuje 20/zł od osoby. Czas zwiedzania maksymalnie do godzinki.

ZOO

Ogród zoologiczny w Kosowie jest naszym ulubionym na tej trasie, a w dodatku jednym z niewielu prywatnych obiektów. Wcześniej pisaliśmy o nim tutaj.)

Tym razem obeszliśmy stanowiska, jakich w listopadzie nie zdążyliśmy zobaczyć, w tym zwierząt kopytnych. Jest tu fajnie, europejskie standardy nie są obce właścicielom, a zwierzaki mają swoją przestrzeń do życia. I nie są to malutkie klitki, kawałki skwerków a dość konkretne wybiegi pełne traw, roślinności , w której mogą czuć się bezpieczne.

Bilet kosztuje 42 zł od osoby, a zwiedzanie zajmie ze 2-3 h. Jest zaplecze gastronomiczne, niestety głównie średnie w smaku fast foody.

Ku domowi

Wracając przez Góry Świętokrzyskie wjechaliśmy jeszcze na chwilkę, by coś zjeść i zmienić się za kółkiem, do Chmielnika, gdzie udało nam się wejść do tamtejszej synagogi.

Znajduje się w niej jedyna w Polsce i na świecie szklana Bima, z której odczytywana jest Tora, i z której prowadzi się modły. Akurat była miejska impreza i kupiliśmy najlepsze pierogi z wędzoną kiełbasą oraz jałowcem. Palce lizać;)

AiR

Cały nasz wyjazd miejsce po miejscu jest tu: https://2trawelersi.pl/swietokrzyskie-mazowsze/

Nasze filmiki z wyjazdu:

Chlewiska – samochody

Chlewiska samochody cz.2.

Chlewiska motory

Muzeum im. Orła Białego w Skarżysku

Muzeum im. Orła Białego cz. 2

Starachowice – barak z samochodami

Wąchock – opactwo Cystersów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *