W Cieszynie, przy ulicy Hażlaskiej, na Liburnii, znaleźliśmy przez przypadek dwa cmentarze żydowskie: stary i nowy. Głupio nie zatrzymać się i bliżej nie przyjrzeć historii.
Początki starszego to 17 wiek. Miało być to miejsce pochówku głównie dla rodziny Jakuba Singera. Z czasem teren trafił do Gminy Żydowskiej z Cieszyna. Kolejno w 19 wieku zbudowany został dom pogrzebowy.






Siedzą obok siebie , przytuleni, pokryci kołdrą bieli. Tylko kolor zaburza ten spokój. Ta pełna życia zieleń bluszczu.











Są bezpieczni. Patrzą z góry na dzisiejszy świat. Na góry.














Nowy cmentarz jest nieopodal. I to przy nim można zaparkować.


Powstał w 1907 roku. Zajmuje powierzchnię 1,14ha. Poniżej pozostałości po domu pogrzebowym. Zaraz za nim jest osiedle. Życie toczy się.






Największy grobowiec należy do Josepha Glesingera ówczesnego potentata przemysłu drzewnego i prezesa gminy żydowskiej. On także był pomysłodawcą utworzenia tego cmentarza.





Obok pochowani są np. Moritz Fasal, Ozjasz Stohr i inni. Pierwszy był właścicielem fabryki wódek i likierów, a drugi strzelcem 1 Pułku Strzelców Podhalańskich. Ostatni pochówek miał miejsce w 1961 roku.







W wyniku prac na cmentarzu udało się określić nazwiska na 150 nagrobkach.
Żydzi pochowani tu są w 15 kwaterach.
Alicja i Roman
informacje pochodzą z materiałów umieszczonych na cmentarzu. www.cmentarze.cieszyn.pl
