Dzień kobiet sprzyja wyjazdom, tym bardziej, że to weekend. Właściciel Museum Starych Papierosów w Grodźcu pomyślał tak samo. Dlatego odbiliśmy się od drzwi a raczej bramy. Trudno, przyjedziemy innego dnia. Bo ta prywatna placówka czynna jest codziennie od 10-22.
Obok budynku, zza zakrętu widać Górę Św. Doroty (382 m n.p.m.), która była naszym kolejnym celem. W sensie góra a nie ta święta. Podjazd pod miejsce parkingowe ciągnie się wąską drogą między prywatnymi domami, której szerokość to akuratnie na jeden duży samochód.

Góra / Wzgórze św. Doroty (Dorotki) ze znajdującym się na niej kościółkiem odpustowym stanowiła/o kiedyś fajny punkt widokowy. Dziś wszystko zasłaniają wysokie na kilkadziesiąt metrów drzewa, chyba głównie buki.

Kościółek z 17 wieku jest odnowiony z zewnątrz. Można się do niego dostać na skróty pod górę z parkingu lub traktem na około. Obiekt leży na zagłębiowskim odcinku szlaku pątniczego św. Jakuba, prowadzącego do Santiago de Compostella. Miejsce to nosi nazwę „Obszar Chroniony Krajobrazu Wzgórze Doroty”. Prowadzono tu badania archeologiczne, dzięki którym odnaleziono między innymi fragmenty naczyń ceramicznych, lampę na tłuszcz płynny czy kamienne narzędzia.
Światowa cementownia
W Grodźcu jest jeszcze unikatowa w skali Europy stara i nieczynna cementownia.

Powstała w 1857 roku. Była piątą na świecie i pierwszą na terenie ówczesnego Cesarstwa Rosyjskiego. Została zamknięta w 1979 roku.
Dziś żal patrzeć na rozpadające się mury, pękające kominy oraz drzewa i gałęzie wdzierające się do szkieletu budynku. Jego ściany pobazgrabne są sprajami.

Przez przestrzenie między ścianami przegląda się słońce. Straszny budzi to w nas smutek. A tu kiedyś produkowano cement dość istotny produkt dla rozwoju miast, przemysłu, budownictwa.

Zimno jak diabli… w kościele
Jadąc dalej trafiliśmy do Czeladzi. Jest to miasteczko, najstarsze w Zagłębiu Dąbrowskim, z uroczym rynkiem i przepięknym kościołem pw. Św. Stanisława Biskupa i Męczennika, zbudowanym w stylu neoromańskim, w 1913 roku.

Pierwsze wzmianki o tutejszej parafii pochodzą już z 13 wieku a wzmiankował o niej Jan Długosz.




Miejsce to jest urocze, klimatyczne. Wrażenie robią witraże, rozety, figury świętych oraz liczne relikwia.
W środku jest zaciemnione. To idealne miejsce do zadumy, ale zimno w nim jak diabli. Co refleksjom raczej mało sprzyja.



Krnąbrna Kaśka
A na czeladzkim rynku straszy wiedźma. Jest to ciekawy pomnik Katarzyny Włodyczkowej, bogatej wdowy i, jak pisze na cokole, dość krnąbrnej kobiety. Co w 18 wieku mogło się nie wszystkim spodobać.

Dlatego po konflikcie z ówczesnymi włodarzami, ci ostatni oskarżyli ją o praktykowanie „niecnych” czynów, ochrzcili mianem czarownicy i stracili. Po roku zarzuty okazały się kłamstwem, ale… słówko się rzekło. A na winnych nałożono niewielkie kary.
To tak a propos Dnia Kobiet😉
AiR.