-Państwo z daleka? Bo ja mam teorię , dlaczego krzyż przy kościele przechylony jest w lewo? Bo tam pod lipą, sprzed 300 lat, na pewno zakopany jest skarb – mówi mężczyzna sprzedający pod kościołem w Tarczku małe obwarzanki.
Niewielki, romański, 13 wieczny kościół św. Idziego Opata zapełnia się mieszkańcami wsi. Jest on perełką architektoniczną na tym obszarze. Ksiądz, zapewne, proboszcz już się zbliża. Zaprasza na mszę.
-Niech ksiądz się pomodli, żeby mój maż wytrzymał, bo ja siedzę za kółkiem – żartuję na „do widzenia”. Chociaż nigdy tu, podejrzewam, nie wrócimy.
Pogoda zapowiada deszcz, który nas złapie za jakieś dwie godziny na „eSce” Kielce – Kraków.
Póki co jest senna niedziela. Czasem drogę przebiegnie kot. Gorzej, jeśli zastrajkuje i położy się na jej środku.
Zakopane w Ostrowcu
Kierujemy się do koleżanki w Brzezinach, mijając początek szlaku na Łysicę ( rok wcześniej Wiola przeciągnęła mnie po nim) a następnie fantastyczny punkt widokowy na Grzbiecie Krajeńskim im. Przewodników Świętokrzyskich. Dobrze stąd widać m.in. Pasmo Klonowskie i Masłowskie Gór Świętokrzyskich.

W międzyczasie wspominamy sobie włoską knajpę w Ostrowcu z niezwykle dobrymi małymi papryczkami jako dodatkiem do talerza wędlin. Ale z turystycznego punktu widzenia ciekawy jest pałac Wielopolskich wybudowany w latach 1887-1899.
Otoczony jest 5 hektarowym parkiem. Obiekt znajduje się w dzielnicy Częstocice, w której założono w 1826 roku pierwszą w Królestwie Polskim cukrownię. Od 1966 roku mieści się w tym budynku Muzeum Historyczno-Archeologiczne ze zbiorami ceramiki ćmielowskiej oraz artefaktów z wykopalisk w Ćmielowie. Ostatnim odwiedzonym przez nas miejscem w Ostrowcu był drewniany, modrzewiowy kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego z 1932 roku. Zbudowany jest w stylu zakopiańskim. Akurat oczekiwano w nim na przyszłych małżonków.
Ostrowiecki rynek to straszna betonoza. Zwraca na nim uwagę pomnik pomordowanych w 1942 roku mieszkańców miasteczka. Nieopodal znajdziecie kolegiatę pw. Św. Michała Archanioła z 1672 roku, przebudowaną w 1803 i 1924 roku. Nosi ona cechy stylów renesansowo-barokowych. Niestety była zamknięta.
Ćmielowskie filiżanki
Drugim, ciekawym miejscem tej weekendowej wycieczki był Ćmielów ze swoim rynkiem, skoncentrowanym przy, założonej w 1804 roku, fabryce porcelany. Jest ona największym w Europie producentem ceramiki cienkościennej.

Warto zobaczyć „Porcelanowy Rynek” z ławkami w kształcie filiżanek przebudowany w 2023 roku, którego dalsza część przechodzi w Park Miejski. Tężnię solankową oddano do użytku w 2016 roku. Przez miasteczko ciągnie się niska zabudowa przypominająca senne , pożydowskie miasteczka jak np. Żarki.
Znajdziecie tam również gotycki kościół Wniebowzięcia NMP z XIV/XV wieku.
Wina, wina, wina dajcie…!
W Ćmielowie jest fragment szlaku literatury. Tu akurat rozgościł się Witold Gombrowicz. Natomiast my pojechaliśmy dalej – do Krzczonowic. To wieś, gdzie znajduje się świętokrzyska Winnica Knapów założona w 2016 roku. Wytwarza się tam z własnych upraw 7 rodzajów win. Można ją zwiedzać oraz degustować trunki . Koszt butelki to 50 złotych, kieliszka samego soku z winogron 15 zł , a degustacji – 35 zł.

W winnicy jest wiele drzew owocowych, w tym jabłonie, grusze czy czereśnie. Pod tymi ostatnimi uginają się gałęzie. Owoce są piękne, bardzo intensywne w kolorze i smaku. Niestety nie ma chętnych do ich zrywania. Szkoda. Zgniją, opadną, rozdziobią je kruki i wrony. I to dosłownie.
AiR