Torfowisko pod Zieleńcem w Sudetach (Góry Bystrzyckie) jest niesamowicie urokliwym i „zabójczym” miejscem. Tu swój „pierwszy upadek” do bagna zaliczył mój telefon. Skończyło się tylko na zaparowaniu aparatu. Ale przyroda, pogoda i urok tego miejsca rekompensował cały strach o kruchą elektronikę. Na szczęście Roman miał drugi aparat…
Trasę zaczęliśmy przy przystanku autobusowym, gdzie również jest parking dla samochodów. Opcje wyjścia są dwie: skrótem na wzniesienie lub drogą na około. My wybraliśmy skrót i po 10 minutach wiedzieliśmy, że z kondycją jesteśmy na bakier :):):). Po jakiś 20 minutach wdrapywania pod górę naszym oczom ukazała się równa droga. I wtedy było już fajnie. Przez rezerwat prowadzi szlak zielony z Zieleńca aż do Polanicy Zdroju.




Mijaliśmy na nim między innymi tablice informacyjne ze stanowiskami przyrodniczymi czy miejsce przygotowane specjalnie pod małe ognisko.





Teren ten należy do obszaru Natura 2000, co oznacza, że jest miejscem chronionym. Przepięknym. Sami zobaczcie. Dodajmy, że naukowcy oceniają, iż samo torfowisko liczy ponad 7 600 lat. Zajmuje około 270 ha. Natomiast czerwonawy kolor wody powoduje obecność kwasów humusowych.









Po samym torfowisku chodziliśmy po specjalnych, drewnianych kładkach, na których zrobiono miejsca do odpoczynku, obserwacji ptaków itp. My byliśmy na wiosnę, kiedy przyroda zaczynała budzić się do życia. W czasie pełnego rozkwitu roślin znaleźć tu można między innymi mięsożerną rosiczkę, kosodrzewinę, a ze świata zwierząt bystre oko dostrzeże np. czarnego bociana lub jelenia.



Mamy niedosyt tego miejsca. Może wrócimy tu za rok.
AiR
