Jeśli ktoś wychował się w latach 80. ubiegłego wieku, to z radością odnajdzie się w świętochłowickim Lumina Park Silesia. Inspiracją do iluminacji jest postać Pana Kleksa. O ile najnowszy film o szalonym dyrektorze Akademii nas rozczarował, to z parku wracaliśmy uradowani i wzruszeni.
W sobotnie popołudnie (chwilę po 16) weszliśmy na teren świętochłowickiego OSiR-u „Skałka”. Przywitał nas „mówiący” Pan Kleks. Ale pierwsze „wow” wywołały: świetlany Fiat 126 p, obok Trabant i auto wyścigowe. To chyba najbardziej obfotografowane atrakcje.


Co tam szafa z grającą płytą, rycerze na koniach, czy możliwość zrobienia zdjęcia portretowego w ramie z Mona Lisą, jak to świecący na zielono „Maluch” z oryginalnymi lampami wywołuje najwięcej emocji. Nie ukrywajmy, pojazd ten był marzeniem wielu. To taki ukłon w stronę minionej epoki zapewne. Kolejna fajna rzecz w parku, to wysoki labirynt.
Nam szalenie podobało sie, że przy rozplanowywaniu instalacji wykorzystano naturalne warunki, ukształtowanie terenu i drzewa, które to dodają elementu grozy. Woda basenu fantastycznie odbija kolejne instalacje między innymi małą syrenkę, delifina.


Wreszcie stajemy przed zmieniającym kolory wulkanem. Niektóre postaci do nas mówią. Chodząc po parku odwiedzamy Akademię i pobieramy nauki, a w anagrodę słuchamy bajek oraz wybieramy sie z panem Kleksem pozwiedzać dzikie lądy i kraje. Cały czas towrzyszy nam muzyka z filmu. I na chwilę można przenieść się do krainy, gdzie:
„ wszystko jest możliwe,
zwięrzeta są szczęśliwe
a dzieci, wiem coś o tym
latają samolotem…”
Od naszego pobytu tam minął tydzień. Człowiek nabrał dystansu i nie widzę nadal mankamentów tego miejsca. Raczej plusy.

Mała powierzchnia powoduje, że zobaczenie 200 instalacji nie jest męczące i bez problemu nawet dziecko przejdzie trasę o długości około 1,5 km. Z ciekawostek dodam jeszcze, że świeci się blisko milion lampek.


Nie wiem jak jest, kiedy odwiedzają to miejsce tłumy, ale koło godziny 16/17 jest całkiem w pożądku. Może w połowie trasy , przed labiryntem, jest jedyny punkt gastronomiczny. Inne są za bramami parku. Polecamy po drugiej stronie ulicy budkę z goframi – palce lizać.
Reasumując. Z wszystkich parków, w jakich byliśmy do tej pory, ten jest najbardziej kameralny, przytulny.
Bilety kosztują od 37 zł za osobę. W weekend są kilka złotych droższe.
Alicja Badetko
Inne nasze teksty o parkach.
