Wywiad z Romanem Żyłą, który ostatnie kilka dni spędził na Ogólnopolskim Zlocie Przodowników Turystyki Pieszej w Miętnem. Oprócz życia towarzyskiego głównym celem były wycieczki do pobliskich ciekawych miejsc.
– Zacznijmy od „Rancza” . Byłeś wszędzie, gdzie kręcono serial? Przypomnijmy miało to miejsce w Jeruzalu.
– Nie sposób obejrzeć wszystkiego. Jeruzal to wioseczka, której centralnym punktem jest plac w kształcie koła i rondo. Wokół niego jest aleja serialowych gwiazd. Byliśmy przy kościele, plebani i przy gminnej bibliotece (budynek dzielony z przychodnią), która grała szkołę. Przy każdym obiekcie, gdzie kręcono sceny są tablice, z opisem jaką rolę pełnił w produkcji. Zazwyczaj ludzie, którzy tu przyjeżdżają, robią sobie zdjęcie pod sklepem „U Krysi” i „zawijają” się do samochodów.


-To tam kupowano słynne „Mamroty z Wilkowyj”…
-Tak. I to te słabsze 8% – na bazie piwa. A w drugim sklepie nieopodal można kupić „Mamrot” nieco mocniejszy, bo 9%, i w minimalnie mniejszej butelce. Jest tam też „Pierogarnia Sulejukowej”.

– Wracając do bazy noclegowej w Miętnem, podjechaliście do kolejnej ciekawej miejscowości o nazwie Węgrów. Sam mówisz, że kojarzy ci się z holenderskim Zaanse – Schans…
– Bardzo dużo jest tam budynków drewnianych, pamalowanych różnymi kolorami, w tym na niebiesko, zielono – co skojarzyło mi się właśnie ze wspomnianym skansenem. Dla mnie to małe miasteczko z wielką historią. Są tam trzy barokowe budowle sakralne, które zaprojektował niderlandzki architekt Tylman Van Gameren.

Jest to klasztor z kościołem Św. Piotra z Alkantary i św. Antoniego z Padwy, jak również bazylika WNMP oraz św. Apostołów: Piotra, Pawła i Andrzeja. W jej zakrystii jest oryginalne lustro Twardowskiego, w którym wedle opowieści Zygmunt August zobaczył swoją zmarłą żonę – Barbarę Radziwiłłównę. Próbował ją dotknąć, ale ukochana zniknęła. Podobno Napoleonowi Bonapartemu pokazała się jego klęska, jako przywódcy. Zatem nie warto się w nim przeglądać i pytać o przyszłość. Na ryneczku można zrobić sobie zdjęcie przy Janie Twardowskim i jego „magicznym lustrze”.

– Ale wspominałeś mi o ciekawym połączeniu nowoczesności z historią…
-W kryptach klasztornych jest multimedialna wystawa dotycząca historii, wielokulturowo-ści w tym współistnienia w mieście i okolicy kilku religii. Jest dział poświęcony Żydom, a także Szkotom parającym się włókiennictwem i tkactwem. W każdym z fragmentów ekspozycji słyszymy różne dźwięki np. gwaru płynącego z żydowskiej dzielnicy, w której jej mieszkańcy prowadzili jarmarczne życie. Są tu także ornaty i niezwykle ciekawy podróżny ołtarz należący do Jana Dobrogosta Krasińskiego. Oczywiście to nie jedyne zabytki Węgrowa. Warto wspomnieć o cmentarzu ewangelickim z nietypowymi w kształcie kamienno – metalowymi nagrobkami….



– Z mazowieckiego przenieśmy się w lubelskie. Odwiedziliście Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie. Niestety nie weszliście do Twierdzy Dęblin, bo z wizytą przebywał tam Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. I trochę zniweczył wasze plany…
-No niestety mieliśmy pecha, ale za to w samym muzeum największe wrażenie zrobił na mnie hangar z „nietypowymi „, unikatowymi samolotami, jak np. śmigłowiec transportowy Mi – 6 A (których kilka wyprodukowano, a w Polsce były tylko 3) z 1978. W jego środku znajdował się… samochód dostawczy. Natomiast imponują zbiory pamiątek po utworzonych za granicą (w okresie II wojny światowej) dywizjonach lotniczych, myśliwskich i bombowych.






Są tam między innymi mundury, odznaczenia, przybory codziennego użytku. Interesują stanowiska np. łączności, dowodzenia oraz symulator lotu. Odtworzono również miejsce skoszarowania. Z ciekawostek dodam, że jest tam 80 statków powietrznych (Limy, MIG-i, IŁ-y, JAK-i) i kilkadziesiąt pojazdów, głównie ciężarówek jak np. mobilne warsztaty na kołach. Na jednym z pojazdów była stacja radarowa. Widziałem też tzw. krówki, czyli jeden z typów STARÓW, który „robi” za „wieżę”. Są to samochody z ostatnich kilkudziesięciu lat. Były one w większości na wyposażeniu naszego wojska lotniczego.
-„Muzeum Pijaństwa” i „Muzeum Nietypowych Rowerów” (oba w Gołębiu) także obejrzeliście. To pierwsze intryguje. Pamiętam, jak pojechaliśmy na Kaszuby, do Brudzewa, by zobaczyć kapliczkę Św. Huberta zbudowaną z z pustych butelek głównie po alkoholu… Mam nieodparcie podobne skojarzenia…
– Tak, dobrze myślisz… Tylko to pomieszczenie wypełnione jest kuflami, butelkami ciekawymi w kształcie z różnymi ozobnikami. Podobne miejsce – bo z największą w Polsce kolekcją butelek po alkoholach z całego świata (około 3000 sztuk) – jest niedaleko Tychów , w Mikołowie. Nazywa się ono „Szklana galeria”.

-A co z rowerami? Bo mnie one bardziej kojarzą się z Holandią. A tam jeszcze na takie muzeum nie natrafiliśmy.
-Jego właściciel kupił na całym świecie kilka unikatowych rowerów, które miały ciekawe rozwiązania konstrukcyjne i techniczne. Sam też buduje jednoślady. W sumie ma kilkadziesiąt pojazdów. Te , które sam wymyśla, są np. bez łańcucha. Mają też napęd mimośrodowy.



W innych, do ruchu pojazdu wykorzystany jest… ruch ciała człowieka. Ciekawym zabytkiem jest rower z okresu międzywojennego wyprodukowany przez Mercedesa. Jak opowiadał nam właściciel muzeum, większość firm produkujących dzisiaj samochody zaczynała od tworzenia rowerów.
– Tak było. Widzieliśmy to np. w muzeach motocykli lub samochodów, gdzie jednoślady też się pojawiają. Mam nadzieję, że udało się czytelników zachęcić do wycieczkę w tamte rejony.
Alicja Badetko