Wcześniej odwiedziliśmy muzeum „Polskie Drogi” w Modliszewicach czy brukselski „Autoworld”. Może dlatego wczoraj nie było w nas efektu „wow”. Z oławskiej „Weny” wyszliśmy nieco rozczarowani. Chyba zbyt dużo oczekiwaliśmy, biorąc pod uwagę siłę promocji tego miejsca.
Wierzę, że muzeum założyli ludzie z pasją i miłością do starych samochodów. Musimy przyznać, że „Wena” ciekawie, z dużą dawką humoru i czułości do czterech kółek prezentuje się na Facebooku . A Pan Leszek, chyba najbardziej obfotografowany na FB pracownik, wydaje się być dobrym duchem tego miejsca. Nie wiem, czy czasem gdzieś go nie mijaliśmy, kiedy z pasją opowiadał znajomym o samochodach.

Panorama: https://youtu.be/f2xdODPORHU?si=vbbXyr_qIpwbO2Ol
Mały Łoś
Pomysł ustawiania samochodów na „półkach” pod ścianą widzieliśmy w brukselskim „Autoworld”. Co jakiś czas zaskakuje małe świetlno – muzyczne show, w części poświęconej Fiatowi 126p. Produkowany był latach 1973-2023. Każdy, kto żył już lub urodził się w latach 80 ma sentyment do tej marki. Na wystawie jest nawet model, o którym powiedzielibyśmy, że jest „nówką nieśmiganą” , bo przyjechał tu niemal prosto z fabryki. Inny był najdroższy w historii – za cały milion złotych.

Jest też jedyny na świecie prototyp o wdzięcznej nazwie „JAK ŁOŚ”. Kolejny fiacik tym razem 500 z ma napis „NY Taxi”. Ciekawa jest historia niebieskiego maluszka z 1980 roku. Kupiony został za dolary dla Polaka mieszkającego w USA, który miał nadzieję na powrót do kraju. Z planów nic nie wyszło. A auto czekało… ma w przebiegu zaledwie 138 km.

Pewien fabrycznie nowy, czerwoniutki fiacik ma numer 4 miliony.
Filmiki z Fiatami z naszego kanału YT.
Warszawa 4×4
Wrażenie robi kilka modeli Warszawy, w tym jeden z napędem 4×4. Obok jest model służący za „eLkę” z 1957 roku. To nie jedyny pojazd z dawnych szkół jazdy. Obok nich stoi prześliczny czerwony model cabrio. Uroczy jest trzydrzwiowy Fiat 125 P Long, wożący klientów VIP w ramach PLL Lot. Ale co zrobiłby Bond bez swojego BMW czy szanujący się mistrz kierownicy bez opływowego przepięknego Lamborghini? No właśnie – nic. Fanom nowych samochodów może spodobać się srebrny Maybach.




„Zadzwońcie po Milicję”
Milicja w Polsce Ludowej zanim przesiadła się do Polonezów „jeździła” między innymi fiatami 125 p. Pamiętacie „07 zgłoś się”?! Przecież zanim Borewicz wsiadł do „Poldka”, to przestępców gonił lub do swych jednorazowych kobiet jeździł brązowym fiatem. Zresztą nazwiskiem tego odczarowującego ponury wizerunek stróża prawa nazywano potocznie te samochody. W DDR – czyli Niemieckiej Demokratycznej Republice korzystano z Wartburgów. Jednego z nich zobaczycie i tu. Do tego jest tu pojazd należący do Bundeswehry.

Nasz filmik
W kontrze są przykłady „czterech kółek” jakimi jeździli: Bob Marley lub w młodości kardynał Ratzinger. Romek znalazł coś ze swej branży , czyli łączności, a mianowicie uroczą Syrenkę. Ciekawe, gdzie w niej zamontowano by wykorzystywany do namierzania zakłóceń sprzęt:)?


Ciekawią STARY, w tym jeden praktycznie fabrycznie nowy FCS STAR 66, a drugi uczestniczył w rajdzie Paryż – Dakar. Taki sam widzieliśmy w Starachowicach. Inny ciekawy model – to służący do transportu towarowego zagraniczny Bedford. Jest też kilka Żuków oraz uroczych Mercedesów Bus-ów. Inna część wystawy poświęcona jest pojazdom produkowanym w podwarszawskiej fabryce Ursus.


nasze filmiki:
2. https://youtu.be/US5ejLPtZBQ?si=CHHrhrB7TGPjXnly
PRL wiecznie żywy
A kto pamięta CPN – y? Ilu z nas jeszcze tak mówi, jadąc napełnić bak swego samochodu?

A stare „ogórki”, czyli autobusy, które pamiętam, że kursowały np. z Żywca do nieodległych wiosek jak np. Koszarawa? A kioski RUCH-u z wszystkim, nawet jak w „Misiu” z mięsem? PRL nie bez przyczyny przewija się w tym miejscu nie tylko pojazdami. Smaki tego czasu jak np. oranżadę odkryjecie w oławskim barze, restauracji „Oławianka”, gdzie „klient nierozpłaszczony nie zostanie obsłużony” oraz zgodnie z kolejną tabliczką „Alkohol podaje się łącznie z przekąską, daniem garmażeryjnym, napojami lub wyrobami cukierniczymi”…
Składzik historii
Na piętrze jest gratka i coś co wyróżnia to muzeum od innych mu podobnych. To bardzo konkretny , liczący około 33 000 przedmiotów, składzik wszelkich rzeczy, które używaliśmy jeszcze 20-30 lat temu, jak np. pierwsze telefony Nokia… Sentyment wywołują szpulowe magnetofony, syfony, działające do dziś sokowirówki z Predomu, odkurzacze, telefony, czyli starocie jakie jeszcze są w domach. A pamiętacie szklanki lub gazety z gołymi, kuszącymi paniami. Paliliście kultowe papierosy : Klubowe, Solidarność, Lux-y czy niebieskie Kapitany? Są tu też Legitymacje pracownicze, flagi ZMP i z okazji 1 maja. Dla mnie to gratka, bowiem takie artefakty jest bardzo trudno zdobyć.



Nasz filmik: https://youtu.be/qJprqDd14jU?si=TrATJMYRnErZDKDi
Obok jest spory, bo liczący 192 sztuki, zbiór rowerów i motocykli (nasz filmik https://youtu.be/c1pRbqZ6X0Q?si=KebI3_nBM0Ot0icA


Mamy wrażenie, że prywatne muzeum w Ogrodzieńcu ma ciekawsze modele. Ale to nasze odczucie – laików.
–Miałam taki. Raz odwoziłam koleżankę do domu. Potem dobiłam do drzewa – mówi mijająca mnie babeczka w wieku około 50tki.
Creme de la creme
Najlepsze zostawiłam na koniec. Takich aut nie widzieliśmy chyba nigdzie. Ogromne wzruszenie i wrażenie wywołuje przynajmniej we mnie , pochodzący z końcówki 19 wieku najstarszy zarejestrowany w Polsce i sprawny pojazd de Dion Bouton czy uroczy w starym stylu otwarty Buick przypominający kształtem dorożkę. Ta częśc nas wita gości i chwyta najbardziej za serducho. Do tego już „nowsze” Mercedesy w tym np. z 1943 roku, Rolls-Roysy, Bentleye, Fordy np. Model A z 1930 roku lub jeszcze młodsze Mustangi.





Takie auta szalenie lubię, a ich było najmniej. Ale też są trudne do zdobycia i podejrzewam dużo droższe niż niejeden model z poprzednich kilku dekad. Można pomyśleć o osobnym miejscu tylko dla pierwszych modeli (są tu nawet na korbkę) z puszczanymi filmami , w jakich te i im podobne autka brały udział. Nie ukrywam, że ta część bynajmniej mi najbardziej przypadła do gustu. Romek natomiast zanurzył się z sentymentem w części pamiątkowej PRL. Prawie dekada różnicy między nami robi swoje… hahaha.

Nasze filmiki
Podsumowanie.
Jeśli ktoś nigdy nie był w takim muzeum – polecamy. Niech wycieczka tu stanowi preludium do zwiedzania podobnych miejsc. Jeśli ktoś odwiedził pozostałe (powstające jak grzyby po deszczu) to ma skalę porównawczą. Łączy je ogromna miłość właścicieli do motoryzacji, zachowania dziedzictwa, historii nie tylko samej motoryzacji, ale i świata. Przecież te pojazdy przetrwały niejednokrotnie pierwszą czy drugą wojnę światową.
Cenowo – 50 zł za bilet normalny. Jest też opcja biletu: ulgowego, rodzinnego, grupowego. Mam wrażenie, że trochę przesadzono z cenami pamiątek. Natomiast nie ma problemu z parkingiem przed muzeum lub przy okolicznych halach.
Adres: ul. Zielona 1B , Oława
Podobne nasze teksty o muzeach motoryzacji:
- Motur od SS – 2trawelersi – Ogrodzeniec
- Oldskulowe samochody w Bielsku – 2trawelersi – Bielsko
- Dziadkowie Pana Samochodzika – 2trawelersi – Gdynia Chylonia
- Polskie drogi…w TVP – 2trawelersi , Modliszewice
- Biały orzeł w samochodzie – 2trawelersi , Chlewiska
- Misiowe motory – 2trawelersi , Ustroń
- Hop Holland Hop – 2trawelersi Bruksela, Autoworld, fragment tekstu
- Pszczółka Maja z Wiednia – 2trawelersi – Wiedeń Muzeum transportu – fragment tekstu
