Do czeskiego Cieszyna w czasach słusznie minionych jeździło się głównie po alkohol, Alpę, lentinki i czekoladę Studencką. Polski Cieszyn to Wenecja Południa, zabytkowy ryneczek. A na nim jarmark świąteczny… Ten po stronie czeskiej był już w listopadzie.
Lokalna impreza nie równa się katowickiej czy krakowskiej. Miejsca owszem dużo, ale czy coś zachwyca? Średnio. No może kamieniczki otaczające budy.





Owszem wisiory, kolczyki czy talerzyki z ceramiki robią wrażenie pomysłem, wykonaniem, kolorami. – Zrezygnowałam z dużych rzeczy. Robię np. kolczyki. Ale mam koleżankę, która robi tylko kubki – mówi młoda sprzedawczyni.



Biżuteria żywiczna, witraże, ręcznie robione zabawki zachwycają. Stroiki z żywych iglaków przypominają o nadchodzących świętach.







Nam szalenie podobają się bombki. I na szczęście widać, że ludzie wracają do tradycyjnych wzorów. Szklane, plastikowe, dmuchane, malowane ręcznie. Obsypane brokatem. Kolory odważne , żywe. Przepiękne. Tylko różnica w cenie np. dużych bombek na stoiskach. Takie same w Katowicach czy Krakowie kosztują 80-90 , tu 50 plus dychę stojak . – Tu w tej cenie by się nie sprzedało. To jest towar sezonowy – mówi pani od bombek. Cena małych figurek waha się ogólnie od 14 zł wzwyż.







Tylko mamy wrażenie, że podobnie jak pluszowe krasnale wszędzie są takie same… Trochę jest też chińszczyzny i od tego nie uciekniemy. Portfele z Pikaczu…to już przeginka. Jakością bronią ręcznie robione ubrania, maskotki, ozdoby np. na okno.










Ciasta , pierniki, kromy że smalcem (10-15 zł), słodycze kuszą na każdym kroku. Miody, nalewki… 🧡















Skoczów
Kilkanaście kilometrów od Cieszyna, w kierunku na Katowice, leży Skoczów. Tu też był Jarmark. Dużo mniejszy plac, wszystko ściśnięte, i mimo to jest fajniej. Tak swojsko, przytulnie.







Generalnie produkty się powtarzają, bo jak inaczej. Nas przyciągnęły dwa stanowiska z…. Pierwsze z Fraterii Zakonnej z wyrabianym i przez zakonników różnymi produktami. Od wina po piwo i likiery a nawet kosmetyki👌. Drugie z winami z lokalnych winnic, które można zwiedzać.






Ceramiczne anioły wołały, piękne serwety na kołach kusiły… Fajne jest to,że pojawiają się nietypowe i oszczędne w formie choinki. Odchodzimy , pewno ze względów wielkościowych, od tradycyjnych choin. Chociaż takich plastikowych, 40-50 cm, i już ubranych nie brakuje na stoiskach.








No są i bombki. Do stroika kupiłam w formie grzybków oraz takie malutkie na 2 cm w kształcie górnika, kominiarza czy kufelka z piwem.










Reasumując. Warto pojechać. Na chwilę przenieść się w inny świat – złudy, bajki. A nas jeszcze czeka jarmark w naszych Tychach🧡
Wesołych świąt.
AiR.
Na temat innych jarmarków pisaliśmy tu:
Nikisz https://2trawelersi.pl/nikiszowski-targ/
Kraków https://2trawelersi.pl/krakowski-jarmark/
Katowice rynek https://2trawelersi.pl/katowicki-jarmark/
