Już nie ma dzikich plaż?

Czy na pewno nie ma dzikich plaż, o których śpiewała Irena Santor? W ubiegły weekend przekonałam się, że to delikatna nieprawda. Przeszłam od Dworca PKP w Helu do samej Juraty. Przez kilkanaście kilometrów, odszczekiwałam zachwyt nad plażami Malty, Hiszpani lub innej nawet egzotycznej destynacji.

Continue reading „Już nie ma dzikich plaż?”

Piekielne lato

„Wycieczki po mieście meleksem!”, „Gdzie panią / pana zawieść?”, „Kwatery w Helu!’ – młodzi ludzie zasypują propozycjami rzeszę turystów, która właśnie wysiedła z pociągu, z Gdyni. Chyba wszyscy idą na zaplanowaną o 14 -tej ostatnią inscenizację w ramach DDay Hel, czyli lądowanie wojsk na polskiej plaży niczym w Normandii, w 1944 roku.

Continue reading „Piekielne lato”

Dom na głowie

Szymbark to niewielka miejscowość na Pomorzu, gdzie świat stanął na głowie. I to dosłownie. Głupio zatem będąc w pobliżu nie podjechać do tego kompleksu. Ostatnio byliśmy tu w 2010 i przyznam, że trochę się zmieniło:)

Continue reading „Dom na głowie”

Carpe diem w piekle

Dzień jak na początek października jest wyjątkowo słoneczny. Pierwszy taki przejrzysty od kilku dni zamglonych. Jadąc pociągiem do Helu, przez cały półwysep, miałam cichy plan: siąść na plaży i patrzeć przed siebie na fale przynoszące dobre oraz złe wiadomości. Zresztą mój umysł nie dopuszczał niczego innego do siebie. Żadnej myśli o past w założeniu perfect. Carpe diem – jak mówili starożytni. Szum morza, relaks.

Continue reading „Carpe diem w piekle”